Niemcy z ADAC wybrali najpewniejsze małe auta. I zaskoczenie. Dużo francuskich

Niemiecki automobilklub postanowił podsumować interwencje drogowe podejmowane przez swoich mechaników. I na pierwszy ogień trafiło zestawienie małych samochodów miejskich. Które modele wypadły najlepiej? Na liście jest kilka zaskoczeń.

O awaryjności samochodów używanych opowiadamy również w materiałach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Niemiecki automobilklub ma niespełna 20 milionów członków. I choć filar jego działalności stanowi świadczenie usług pomocy drogowej, jednocześnie ADAC prowadzi też bazę, w której zlicza statystyki awaryjności. Analiza poszczególnych danych pozwala na generowanie rankingów najmniej awaryjnych aut. Nasi koledzy z "Auto Światu" dotarli do zestawienia najmniej awaryjnych małych aut.

I zaskoczenia na niej są dwa. Po pierwsze nie brakuje modeli francuskich – mimo że auta na literę F kojarzą się raczej z awaryjnością. Po drugie w zestawieniu pojawiają się też crossovery.

Zobacz wideo Zielona Góra. 17-latek potrącony na przejściu dla pieszych

Najmniej awaryjne samochody miejskie według ADAC to...

  • Audi A1 I
  • Dacia Sandero II
  • MINI III
  • Mitsubishi Space Star II
  • Peugeot 2008 I
  • Renault Captur I
  • Seat Ibiza IV
  • Skoda Fabia III
  • Suzuki Swift V
  • Volkswagen Polo V

Najlepszy model jest modelem... najdroższym! Tak twierdzi ADAC

Pierwsze zaskoczenie? To bez wątpienia dotyczy prymusa. Audi A1 z uwagi na cenę startującą w roku 2010 z poziomu 80 tys. zł nigdy nie stał się mocno popularnym modelem segmentu B. Mimo wszystko osoby, które kiedyś wybrały ten model, dziś żałować nie muszą. I to z trzech powodów. Po pierwsze dlatego, że ma wyjątkowo niski wskaźnik awaryjności. Modele z roku 2017 zaliczyły 2,5 interwencji ADAC na 1000 egzemplarzy. Dla przykładu w przypadku Sandero ilość ta jest prawie dwukrotnie wyższa.

Po drugie w A1 pierwszej generacji powodem pojawienia się pomocy drogowej były tanie w usunięciu problemy z elementami układu zapłonowego. I wreszcie po trzecie, choć A1 jest bliźniaczą konstrukcją dla Ibizy, Fabii czy Polo, poradziło sobie najlepiej wśród koncernowego rodzeństwa.

Auta na literę F? Nie takie do niczego

Kolejne zaskoczenie dotyczy... mitów. Auta na literę F – a więc także i te francuskie – są do niczego? No właśnie nie. I najlepiej udowadnia to pojawienie się na liście Peugeota 2008, Renault Captura czy Dacii Sandero. Dacii, która ma rumuńskie logo na masce, ale technologię w 100-proc. francuską. I w tym punkcie pewna ciekawostka. Francuzi nie dość, że potrafią zbudować bezawaryjne auta segmentu B, to też jako jedyny wstawili na listę przygotowaną przez ADAC miejskie crossovery. Teraz nikt nie powinien się zatem dziwić popularności 2008 I czy Captura I na rynku wtórnym.

No dobrze, mamy modele niemieckie i francuskie. Co z Japonią? Z Kraju Kwitnącej Wiśni pochodzą aż dwa pojazdy umieszczone w zestawieniu ADAC. Pierwszym z nich jest Mitsubishi Space Star. I choć odstaje on jakościowo od rywali, psuje się niezwykle rzadko. A jeżeli już miewa problemy, te dotyczą przede wszystkim niesprawności transpondera i niedomagań układu zapłonowego. Numerem dwa z Japonii jest Suzuki Swift. Swift jest ładniejszy i mimo wszystko bardziej zaawansowany od Mitsu. Co się w nim psuje? Mechanizm zmiany biegów, akumulator, pasek napędowy i układ zapłonowy.

Zestawienie najmniej awaryjnych aut miejskich ADAC. Jakie są wnioski?

Z powyższego zestawienia wynikają dwie dobre informacje. Pierwsza jest taka, że choć w zestawieniu ujęte zostały roczniki od 2012 do 2019 (czyli nawet 10-letnie modele), lista usterek nie jest poważna. Dominują sprawy związane z układem zapłonowym i elektryczny. Jednym słowem drobiazgi. Druga jest taka, że segment B ujęty na liście ADAC, nadal jest niezwykle popularny w Europie. Kierowcy na Starym Kontynencie uwielbiają miejskie hatchbacki i miejskie crossovery. I te – jak widać – bardzo dobrze spisują się w codziennej eksploatacji.

Więcej o:
Copyright © Agora SA