Mijasz kwadratowy znak? Uważaj. Kierowcy tracą prawo jazdy i płacą nowe mandaty

Nie każdy kierowca z premedytacją łamie ograniczenie prędkości. Czasem wynika to z nieznajomości przepisów. Kwadratowy znak to jedna z pułapek, w które możemy wpaść.

O przepisach ruchu drogowego regularnie piszemy na stronie głównej gazety.pl. Od początku tego roku w Polsce znacząco wzrosły mandaty. Również te za prędkość. Teraz wahają się od 50 do nawet 2500 złotych. Kary zaczynają rosnąć w sytuacji, w której kierowca przekroczy dozwoloną prędkość o minimum 31 km/h. Pojawiły się też dwa nowe progi przekroczenia prędkości. Nowy taryfikator mandatów przewiduje jazdę zbyt szybką o 61–70 km/h i powyżej 71 km/h.

  • Przekroczenie prędkości do 10 km/h – mandat 50 zł
  • o 11–15 km/h – mandat 100 zł
  • o 16–20 km/h – mandat 200 zł
  • o 21–25 km/h – mandat 300 zł
  • o 26–30 km/h – mandat 400 zł
  • o 31–40 km/h – mandat 800 zł
  • o 41–50 km/h – mandat 1000 zł
  • o 51–60 km/h – mandat 1500 zł
  • o 61–70 km/h – mandat 2000 zł
  • o 71 km/h i więcej – mandat 2500 zł
Zobacz wideo 2500 zł mandatu i utrata prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 89 km/h

Kwadratowy znak, czyli ważniejszy znak

Większość znaków ograniczenia prędkości jest w Polsce okrągła. Na drodze mijamy jednak czasem identyczny znak, ale dozwolona prędkość wpisana jest w kwadrat. Znak "strefa ograniczonej prędkości" oznacza wjazd do strefy w obszarze zabudowanym, w którym obowiązuje niższy limit dozwolonej prędkości. Ograniczenie to obowiązuje aż do momentu, kiedy nie miniemy znaku informującego o końcu strefy. Wygląda praktycznie identycznie, ale jest przekreślony.

Ważne: Skrzyżowania nie odwołują tego ograniczenia. To oznacza, że musimy jechać np. 20-30 km/h do momentu aż nie miniemy znaku, który wyraźnie takie ograniczenie odwoła. Łatwo się zapomnieć i po pierwszym skrzyżowaniu przyspieszyć do zwyczajowych 50 km/h. Miejcie na uwadze, że kwadratowe znaki ustawiane są w miejscach, gdzie naprawdę powinniśmy jeździć wolniej. Np. na ulicach, które przechodzą przez gęsto zaludnione osiedla, na którą może wejść pieszy albo z podporządkowanych uliczek wyjeżdża sporo aut.

Bardzo podobnie działa znak ograniczenia prędkości umieszczony przy znaku "teren zabudowany". To właśnie ta prędkość obowiązuje na obszarze całego terenu zabudowanego zamiast 50 km/h. Ograniczenie nie jest odwoływane przez skrzyżowania, musimy minąć inny znak ograniczenia prędkości, by tamten przestał obowiązywać. Dokładnie, jak w przypadku kwadratowego znaku.

Okrągły znak ograniczenia prędkości - co go odwołuje?

  • Skrzyżowanie.
  • Inny znak ograniczenia prędkości.
  • Znak informujący o końcu zakazów.
  • Koniec lub początek obszaru zabudowanego.
  • Koniec lub początek strefy zamieszkania.

Tu jednak pojawia się gwiazdka. W polskich przepisach istnieje coś takiego jak "połączenie dróg". Mowa tu np. o sytuacji, kiedy z naszą drogą łączy się droga wewnętrzna, gruntowa, dojazdowa do posesji lub utwardzona o długości do 20 m. Takie "skrzyżowania" nie odwołują ograniczeń prędkości. Na drogach o dwóch jezdniach znaki nie są odwołane, jeśli skrzyżowanie występuje po lewej stronie i nie ma połączenia z jezdnią z prawej strony. Skrzyżowania nie odwołują też ograniczeń prędkości, gdy występuje po lewej stronie dwujezdniowej drogi (czyli takie, od którego jesteśmy ogrodzeni pasem zieleni).

Progi zwalniające nie odwołują ograniczeń prędkości. To mit, w który wierzy sporo osób. Ograniczenie zostaje zdjęte, dopiero kiedy miniemy znak mówiący o końcu niższego limitu dozwolonej prędkości lub przejedziemy przez skrzyżowanie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.