W bagażniku twojego auta może być ukryta czerwona linka. Użyj jej, zanim wezwiesz lawetę

Najmniej oczekiwana awaria auta? Ta zdecydowanie może dotyczyć zablokowanej klapki wlewu paliwa. Całe szczęście producenci umieszczają w bagażniku czerwone linki. Wyglądają niepozornie, ale ratują kierowcę przed koniecznością wezwania lawety.

Więcej praktycznych porad związanych z eksploatacją samochodów publikujemy również w serwisie Gazeta.pl.

Wyobraźmy sobie dziś dość drogi obecnie scenariusz. A więc jedziecie autem, gdy na tablicy zegarów zaświeca się kontrolka informująca o niskim poziomie paliwa. Do stacji macie jednak kawałek, a więc wyjeżdżacie prawie całą rezerwę. Pod dystrybutor docieracie zatem już na oparach. Niestety po zgaszeniu silnika i naciśnięciu przycisku odblokowującego klapkę wlewu paliwa, nie dzieje się nic. W skrócie, nie możecie zatankować paliwa, bo wlew zablokował się, ale też nie macie paliwa żeby jechać do mechanika. Co zrobić w tej sytuacji?

Zobacz wideo Wiózł 7-letniego syna mając ponad 3 promile alkoholu w organizmie

Klapkę wlewu paliwa otwiera siłownik. Ten się jednak psuje...

Na początek może nieco teorii. Powyższe rozwiązanie szczególnie ukochała sobie Grupa Volkswagena. Pod koniec lat 90. XX wieku i w pierwszej dekadzie XXI wieku Niemcy nie chcieli wlewów zamykanych na klucz. Stosowali raczej klapki, dostępu do których bronił niewielki siłowniczek. Tyle że nie pracował on w mocno korzystnych warunkach. Miał styczność z pyłem, błotem, wodą oraz sporymi wahaniami temperatur. Skutek? Z czasem uszkadzał się.

Czerwona linka ukryta w bagażniku służy do awaryjnego otwarcia wlewu

Całe szczęście Niemcy przewidzieli taki właśnie scenariusz i się na niego przygotowali. W efekcie stosowali w bagażnikach system awaryjnego odblokowywania klapki. Ten najczęściej przyjmuje formę czerwonej linki, która ukrywa się zaraz za wykładziną bagażnika. Dostępu do niej chroni jedna z materiałowych zaślepek. Ewentualnie czasami stosowana bywa specjalna dźwignia. Informację w sprawie zabezpieczenia zastosowanego w konkretnym modelu można znaleźć w książce serwisowej lub na forach w sieci. Kierowcy opisują takie usterki, bo są mocno powtarzalne.

Gdyby producent nie przewidział możliwości awaryjnego otwarcia klapki, kierowca miałby dwie opcje. Po pierwsze wyłamanie klapki. Jej wymiana może być jednak droga. Po drugie wezwanie na miejsce lawety.

Możliwość awaryjnego odblokowania wlewu paliwa nie oznacza, że kierujący usterkę może zignorować. Uszkodzony siłownik najlepiej wymienić. Zwłaszcza że koszt naprawy nie będzie nadmierny. Nowy mechanizm zostanie wyceniony na jakieś 100 zł - często w tej cenie są dostępne części oryginalne. Robocizna mechanika to maksymalnie 50 - 60 zł.

Klapka na przycisk to nie jedyny pomysł producentów

Na koniec mamy jeszcze ciekawostkę. Otwieranie klapki wlewu paliwa siłownikiem jest popularne, ale głównie w Grupie Volkswagena. Reszta producentów na ogół stawia na inne rozwiązania. Przykład? Tym jest chociażby staromodny korek z zamkiem, do którego pasuje kluczyk od auta. Poza tym np. Opel przez długie lata stawiał na klapkę, która była blokowana ryglem. Ten wysuwał się po zamknięciu samochodu przy pomocy centralnego zamka.

Więcej o:
Copyright © Agora SA