Zamaskowany kierowca znowu uderza. Czeski bolid widziany na autostradzie [WIDEO]

Kierowcy na autostradzie w Czechach mieli niecodziennego kompana na trasie - samochód wyścigowy do złudzenia przypominający bolid Formuły 1.

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Samochody sportowe zawsze wzbudzają emocje, gdy się je zobaczy na ulicy. Supersamochody są jeszcze ciekawsze, a hipersamochody jak Bugatti sprawiają, że nawet osoby, które nie interesują się motoryzacją, odwrócą wzrok. A jak jest z bolidami?

Zobacz wideo Kręcił "bączki" na parkingu przed sklepem, a potem próbował uciec policji

No właśnie, bolidy Formuły 1 to pojazdy, które nie mają homologacji do jazdy po drogach publicznych i nie powinny się tam znaleźć. Zatem duże było zaskoczenie kierowców na czeskiej autostradzie, gdzie takowy pojazd jechał sobie pomiędzy innymi samochodami, jak gdyby nigdy nic.

Nagranie bolidu na autostradzie można zobaczyć pod tym adresem.

Co ciekawe nie jest to pierwszy raz, gdy na tamtejszych drogach zauważono ten pojazd. Oczywiście ze względu na typ pojazdu, jazda nim po drogach publicznych jest nielegalna i łamie się prawo. Kierowca jednak nic sobie z tego nie zrobił i ponownie wyjechał, aby zaskoczyć innych kierowców.

Formula Drive - bolid Renault 2000Usiadłem za kierownicą bolidu Formuły Renault. To wstęp do świata F1. Łatwego zadania nie miałem

Kilka lat temu udało się policji namierzyć bolid i udało im się dotrzeć do właściciela. Jednak pojawił się mały problem. Nie byli w stanie zidentyfikować kierowcy, gdyż miał kask. Co więcej, pojazd nie został zajęty, z czego skorzystał kierowca, który ponownie wybrał się na przejażdżkę.

Czy to ten sam kierowca? A może jest ich więcej? Trudno powiedzieć. O samym bolidzie można powiedzieć, że inspirowany był maszyną z 2004 r., którą prowadził Michael Schumacher.

Zapewne właściciel maszyny może się spodziewać w najbliższym czasie kolejnej wizyty mundurowych. Ciekawe czy był to ostatni przejazd tego bolidu i zostanie zarekwirowany, czy może skończy się jak ostatnio? Czas pokaże.

Więcej o: