Właściciel szkoły fałszował podpisy. 177 osób straci prawo jazdy nawet po 8 latach

Właściciel jednej ze szkół nauki jazdy w Mysłowicach podrabiał podpisy na kartach szkoleń teoretycznych i egzaminów wewnętrznych. W wyniku tego, prawie 200 osób będzie musiało ubiegać się o uprawnienia ponownie.

Egzamin na prawo jazdy bywa dla wielu osób bardziej stresujący niż egzamin maturalny. Po uzyskaniu pozytywnego wyniku łatwo jednak o stresie zapomnieć i cieszyć się nabytymi uprawnieniami. Po kilku latach od otrzymania prawa jazdy można już zupełnie zapomnieć o kursie, egzaminie i trudach z nimi związanych. Tak zapewne było również w przypadku byłych kursantów jednej ze szkół nauki jazdy z Mysłowic. Teraz jednak wspomnienia mogą wrócić, bo ich uprawnienia zostaną cofnięte.

Więcej o szkoleniach i egzaminach na prawo jazdy piszemy na stronie Gazeta.pl

Cała sprawa została nagłośniona w programie Uwaga! TVN. Dotyczy łącznie 177 kursantów, którzy szkolili się w latach 2014-2016. Wszyscy z nich zdali państwowe egzaminy teoretyczne i praktyczne. Niedawno dowiedzieli się, że zarówno kurs, jak i egzaminy będą musieli przejść ponownie, ponieważ ich uprawnienia zostaną cofnięte.

Szkoła nauki jazdy w Mysłowicach przeszła dwie kontrole urzędu miasta. Urzędnicy nie wykryli wtedy żadnych nieprawidłowości, ale później wszczęto śledztwo wobec Krzysztofa P. - właściciela szkoły. W 2018 roku sąd stwierdził fałszerstwo, a więc wszystkie szkolenia stały się nieważne.

60-latek stracił prawo jazdy, więc wydrukował sobie nowe. Policjanci nie dali się nabrać60-latek stracił prawo jazdy, więc wydrukował sobie nowe. Policjanci nie dali się nabrać

Kursanci podczas szkolenia muszą odbyć 30 godzin zajęć praktycznych oraz teoretycznych, w tym także czterech godzin kursu z udzielania pierwszej pomocy. Zajęcia teoretyczne mogą być prowadzone on-line, ale kurs pierwszej pomocy musi odbyć się na miejscu. Nie wiadomo dokładnie, ile kursów rzeczywiście się odbyło, a ile zostało zaniedbanych. Ponadto, przed przystąpieniem do egzaminu państwowego, kursanci muszą także zdać egzamin wewnętrzny. Procedury nie były dopilnowane przez szkołę, a na dokumentach potwierdzających ich odbycie składano podrobione podpisy kursantów.

Przez cztery lata nic się nie działo

Od wyroku sądu minęły cztery lata, zanim Urząd Miasta w Mysłowicach wszczął postępowanie. Kursanci nie wiedzieli, że sprawa trafiła do sądu i nie mogli się bronić. Otrzymali jedynie pisma mówiące o uchyleniu decyzji o wydaniu prawa jazdy. Teraz muszą ponownie odbyć kurs oraz zdać wszystkie egzaminy, za które muszą sami zapłacić. O zwrot kosztów będą mogli starać się na drodze sądowej, co skutkuje dodatkowym kosztem w postaci prawnika. Niektórzy kursanci byli zawodowymi kierowcami.

Jestem zawodowym kierowcą. Obawiam się, że niedługo stracę prawo jazdy, tym samym pasję, firmę, czyli wszystko, co do tej pory udało mi się zrobić.

- mówi w programie UWAGA! TVN pani Żaneta.

Więcej o: