Polscy turyści ostrzegają. W tym kraju kampery są notorycznie okradane

Na jednej z polskich grup karwaningowych pojawiło się ostrzeżenie przed złodziejami włamującymi się do kamperów. Pojazdy są okradane na parkingach. Tym razem jednak nie chodzi o wschodnie rubieże Europy, ale jeden z krajów na zachodzie.

Wyprawa kamperem pozwala na wyjątkową swobodę podróżowania, możliwość spania na dziko i piękne widoki z mobilnej sypialni. Okazuje się jednak, że tego typu turystyka ma także swoje ciemne strony. Jednym z nich są złodzieje wyspecjalizowani w okradaniu takich pojazdów. "Domy na kółkach" są dość łatwym łupem – sforsowanie drzwi, gdzie pokrycie wykonane jest z laminatu, to zadanie zdecydowanie łatwiejsze od włamania do domu, czy hotelu.

Potwierdza to przygoda jednego z polskich turystów, podróżujących po Francji. Tak, to nie pomyłka, okazuje się, że kraj znany z wina, pięknych zamków nad Loarą i serów jest dość niebezpieczny dla "karawaningowców". Coraz więcej doniesień o włamaniach do kamperów i kradzieży dobytku, pochodzi właśnie z Francji. Na jednej z grup facebookowych, pan Kajetan tak opisał swoją przygodę sprzed kilku dni.

UWAGA na złodziei we Francji. Stanęliśmy na parkingu na autostradzie A7 w okolicy Valence (płatna autostrada). Wokół kampery i inne auta, jednak to my byliśmy najdalej wysunięci. Złodzieje podjechali samochodem, od razu otwierając klapę bagażnika, po to żeby ukryć tablice. Na szczęście nic się nie stało. Zdążyli otworzyć drzwi od kabiny, ale natychmiastowa reakcja nie pozwoliła nic im ukraść. Przestrzegam, żeby nie zostawiać nic w kabinie. Najlepiej spiąć pasami drzwi, a jeszcze lepiej nie robić postoju na parkingach przy autostradzie (ja już mam nauczkę)

– tak brzmi treść ostrzeżenia.

Wystarczy przeczytać inne komentarze, żeby przekonać się, że poszkodowanych Polaków jest znacznie więcej. 

Znamy, znamy ten schemat. Znajomi wrócili tylko z tym, co mieli na sobie, gdy po zaparkowaniu poszli zwiedzać miasto.

Inna turystka z Polski opisuje z kolei swoje doświadczenia sprzed kilku lat, co potwierdza tylko, że włamania do kamperów to nie nowość we Francji, a raczej temat dość znany.

Nie pamiętam, który to był rok, ale w czasie nocnego postoju na parkingu we Francji między tirami, okradziono nas, wpuszczając do kabiny jakiś gaz – spaliśmy jak niemowlaki razem z psem.

Ford Transit Custom Nugget PlusOpinie Moto.pl: Wakacje w kamperze - sprawdzamy, czy to jest dobry pomysł

Dowodem na to, że francuskie parkingi nie należą do najbezpieczniejszych, jest też głośnia sprawa sprzed roku. Tamtejsze media rozpisywały się wtedy o szajce złodziei usypiających kierowców gazem. Celem były ciężarówki i kampery zaparkowane na dużych parkingach. W tamtym przypadku nie chodziło jednak o kradzież towaru z naczep, ale o plądrowanie kabin samochodów. Sprawa była na tyle poważna, że francuska żandarmeria wszczęła specjalne dochodzenie. W końcu udało się zatrzymać kilka osób i rozbić grupę, która specjalizowała się w kradzieżach na parkingach przy autostradzie A7. 

Szczególnie niebezpieczne miejsca 

Z relacji świadków i poszkodowanych wynika, że najczęściej do kradzieży dochodzi na parkingach przy uczęszczanych drogach. Sporo osób wspomina o trasach prowadzących na południe, najczęściej do Marsylii. Na grupie miłośników podróżowania kamperami, jedna z osób ostrzegała o grasujących bandach na szlaku prowadzącym od Miluzy przez Besançon, Lyon aż do Marsylii, czyli drodze często wybieranej przez turystów z Polski. 

Zobacz wideo

Doświadczeni w podróżach po Francji "kamperowicze" radzą, żeby na nocleg nie wybierać parkingów przy drogach szybkiego ruchu i w okolicach dużych miast. Według nich najbezpieczniej zjeżdżać do mniejszych miejscowości albo szukać płatnych parkingów z monitoringiem. Informacje o takich miejscach można znaleźć w aplikacjach przygotowanych specjalnie dla osób podróżujących kamperami.

Dziki kemping we Francji

Przy okazji warto też wspomnieć, że francuskie przepisy nie pozwalają na biwakowanie poza kempingami. Jest to dozwolone tylko na terenie prywatnym za zgodą właściciela. Wprawdzie są regiony, w których przepisy te są stosowane dość luźno, ale w regionach turystycznych kontrole zazwyczaj są częstsze i bardziej skrupulatne – tam za nocleg "na dziko" grozi grzywną do 1500 euro. 

Więcej o: