Kierowcy w Warszawie mają znaki, o których marzyli. Teraz czas na całą Polskę

Ulica Płaskowickiej na warszawskim Ursynowie jest przykładem, jak skutecznie rozwiązać problem rond. Nawet najbardziej oporny kierowca dowie się tam, jak ich używać, bo znaki prowadzą go za rękę.

Ulica Filipiny Płaskowickiej (działaczki socjalistycznej, założycielki Koła Gospodyń Wiejskich) wymagała gruntownej przebudowy, bo to pod nią został poprowadzony słynny już tunel, który jest częścią Południowej Obwodnicy Warszawy.

Więcej tekstów o przepisach ruchu drogowego znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Drogowcy wykorzystali okazję, żeby w nowej wersji ulica ta stała się przykładem, jak poprowadzić ruch drogowy na skrzyżowaniach o ruchu okrężnym, żeby nawet kierowcy, którzy mają z nimi problem, nie popełnili błędu.

To ważne, bo ronda są znakomitym rozwiązaniem zwiększającym płynność ruchu, ale tylko pod warunkiem, że kierowcy wiedzą, jak z nich korzystać. Dlatego na ulicy Płaskowickiej stanęły znaki drogowe i tablice, które wraz z odpowiednią konstrukcją pasów ruchu i oznakowaniem poziomym eliminują prawie wszystkie błędy, jakie można popełnić w czasie jazdy.

Tablica informacyjna, którą widzicie na zdjęciu, długo przed dotarciem do ronda informuje, co nas czeka na drodze i który pas ruchu należy zająć, aby pojechać w obranym kierunku. Kierowcy mają dużo czasu, żeby zmienić pas na odpowiedni. Jeśli tego nie zrobią, układ drogi i znaki praktycznie zmuszą ich do zmiany zamiarów.

Koszalin. Łatanie dziur w drogachPolskie drogi są w coraz gorszym stanie - nowe wyniki świtowego rankingu

Później prowadzący zobaczą informacyjny znak uzupełniający F-10 określający dozwolone kierunki ruchu na każdym pasie. Dodatkowo, przed samymi rondami (jest ich kilka z rzędu) umieszczono tradycyjny zestaw znaków C-12 i A-7 oraz skonstruowano wysepki rozdzielające pasy ruchu.

Jeśli kierowcy nie wybiorą wskazanego pasa, po prostu nie dadzą rady pojechać tam, gdzie chcą. Istnieje niewielkie ryzyko, że wówczas najbardziej odporni na wiedzę posiadacze prawa jazdy kompletnie zatamują ruch, ale żeby tak się stało, będą musieli bardzo się postarać.

Zasady jazdy po rondach nie są dosłownie określone w prawie o ruchu drogowym

Przypomnijmy, co na temat skrzyżowań o ruchu okrężnym można przeczytać w ustawie "Prawo o ruchu drogowym". Szczerze mówiąc to niewiele, bo zasady ruchu na tzw. rondach regulują ogólne przepisy:

Kierujący pojazdem jest obowiązany zbliżyć się: do prawej krawędzi jezdni — jeżeli zamierza skręcić w prawo; do środka jezdni lub na jezdni o ruchu jednokierunkowym do lewej jej krawędzi — jeżeli zamierza skręcić w lewo - art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym.

Tak naprawdę oznakowanie zastosowane na Ursynowie przekazuje uczestnikom ruchu to, co teoretycznie powinni wiedzieć. Jeśli chcą skręcić w prawo, powinni wybrać prawy pas. Jeśli mają zamiar jechać prosto albo w lewo, odpowiedni będzie lewy.

Banalnie proste? Gdyby tak było, nie musielibyśmy regularnie powtarzać "instrukcji obsługi ronda". Nawet warszawscy szoferzy się na nich gubią. W stolicy wciąż zdarzają się kierowcy, którzy objeżdżają całe rondo prawym pasem. W przypadku ulicy Płaskowickiej to wykluczone i można powiedzieć, że instrukcję obsługi mają podaną na tacy, czyli na znaku.

Dodatkowo na ul. Płaskowickiej ZDM wprowadził ograniczenie prędkości do 30 km/h i zamontował progi zwalniające, które bardzo skutecznie zniechęcają amatorów przekraczania dozwolonej prędkości. Dzięki spójnemu projektowi ruch na ulicy odbywa się powoli, ale rzeczywiście płynnie.

Rondo u zbiegu ulicy Terenowej i Buforowej. Radni chcą je nazwać na cześć wolnej UkrainyKto na rondzie ma pierwszeństwo? Wielu kierowców zapomina o zasadzie nr 1

Mamy nadzieję, że podobne rozwiązania będą wprowadzane nie tylko w kolejnych warszawskich dzielnicach, ale i miastach całej Polski. Dzięki temu właściciele aut w naszym kraju przestaną się bać rond, a wręcz przeciwnie: zaczną je lubić, kiedy okaże się, że pomagają im szybciej dotrzeć do celu.

Więcej o: