Protesty egzaminatorów WORD. 16 tys. zł dla egzaminatora pierwszej kategorii

Od kilku tygodni trwają protesty egzaminatorów dotyczące zbyt niskich płac. Po wczorajszym spotkaniu z przedstawicielami resortu infrastruktury powstanie zespół, który rozpatrzy postulaty protestujących. Zdaniem dyrektor lubelskiego WORD powinni oni zarabiać przynajmniej 16 tysięcy złotych.

Do licznej grupy protestujących przeciwko zbyt niskim płacom dołączyli kilka tygodni temu egzaminatorzy WORD-ów. Oprócz podwyżek płac domagają się także zmian w samej formule przeprowadzania egzaminów.

Policja, kontrola drogowa - pomiar prędkości. Zdjęcie ilustracyjne. Czy wysokie mandaty przynoszą efekty? Mniej ofiar na drogach i zatrzymanych praw jazdy

Stawki nie rozpieszczają

W rozmowie z RMF FM Wiesław Kubowisz, egzaminator z Rzeszowa, zdradził nieco informacji na temat zarobków - "Egzaminator czwartej kategorii (rozpoczynający pracę - przyp. red.) na rękę w Krośnie zarabia 2915 złotych. [...] To nie są zarobki, które miałyby kusić młodych ludzi do tego, żeby podejmować się tej pracy".

Z drugiej strony, do ich podstawowej stawki doliczane są dodatki, o których mówi rozporządzenie ministra infrastruktury w sprawie warunków wynagradzania egzaminatorów przeprowadzających egzaminy kandydatów na kierowców i kierowców. Nie są to jednak "kokosy".

Sprawa ma się jednak inaczej w przypadku pracowników wyższej kategorii.

16 - 19 tys. złotych dla egzaminatorów pierwszej kategorii

Interesująca z punktu widzenia całego protestu jest wypowiedź Renaty Bieleckiej, dyrektorki lubelskiego WORD, udzielonej portalowi prawodrogowe.pl. Przywołuje ona sytuacje, w której kilka lat temu egzaminatorzy już we wrześniu przekraczali limit 30-krotności składki na ZUS.

Tłumacząc w prosty sposób, jest to górny próg zarobków, przy którym trzeba odprowadzać składki do ZUS. Jest to 30-krotność średniego wynagrodzenia. Aktualnie to kwota 177.660 zł, jednak do 2022 roku limit wynosił 157.770 zł. Sama regulacja ma na celu zabezpieczenie budżetu państwa przed wypłacaniem w przyszłości zbyt wysokich emerytur.

Przywołując słowa dyrektorki - "Porównując dzisiejsze zarobki egzaminatorów do tych sprzed kilku lat, odpowiem tak: egzaminator I stopnia (czyli ten, który posiada uprawnienia do egzaminowania wszystkich kategorii prawa jazdy), zachowując równowagę, powinien zarabiać na poziomie 16 000 - 19 000 zł. Dużo? A dlaczego tyle? Już odpowiem: ponieważ we wrześniu egzaminatorzy z najwyższym stażem pracy przekraczali limit 30-krotności w opłacaniu składek na ZUS. Dzisiaj, aby osiągnąć taki poziom, trzeba zarabiać tyle, ile wymieniłam powyżej! A jaki jest stan obecny? Na dzień dzisiejszy te zarobki są o prawie połowę niższe!".

Zdaje się więc, że dyrektorka tęskni za starymi dobrymi czasami, gdy egzaminatorzy zarabiali zdecydowanie więcej.

Nie tylko płace

Zdaniem protestujących nie tylko kwestie płac zasługują na zmiany. W ich ocenie sama forma przeprowadzania egzaminów powinna ulec modyfikacji. Obecna sytuacja wymusza na egzaminatorach ocenę kandydatów w sposób nieprzystający do realiów na drodze.

"Czasami osoba, która zasługuje na to, żeby zdobyć prawo jazdy, nie otrzymuje go, a osoba, która nie zasługuje, bo jej się czasami udaje, otrzymuje je. To jest niesprawiedliwe. Naszym zdaniem powinna być albo decyzja punktowa, albo podejmowana przez egzaminatora. Jesteśmy trochę robotami przez te przepisy" - mówi Wiesław Kubowicz dla RMF FM.

Dodatkową przeszkodą jest też limit czasowy w postaci 45 minut. W wielu przypadkach jest to niewystarczające i nie pozwala na prawidłową ocenę kierowcy.

Odpowiedź ministerstwa

Zdaniem ministra Andrzeja Adamczyka podwyżki wynagrodzeń są możliwe jedynie w przypadku, w którym zostaną podniesione opłaty egzaminacyjne.

"Marszałkowie województw mówią, że zmiany w tabelach (wynagrodzeń - przyp. red.) zaakceptują pod warunkiem, że zwiększymy koszt egzaminowania. Każdy egzaminowany będzie musiał ponieść koszty podwyżki wynagrodzeń" - tłumaczył Adamczyk dla RMF FM.

Po wstępnych rozmowach z resortem infrastruktury zdecydowano o powołaniu specjalnego "zespołu roboczego", który zajmie się teraz analizowaniem postulatów i propozycjami potencjalnych zmian w prawie. Zostanie on powołany jednak najwcześniej za miesiąc, co jest nie w smak protestującym.

"Jeżeli w trakcie tego zespołu roboczego w którymś momencie uznamy, że to dalej są mrzonki i próba gry na czas - my już na kiełbasę wyborczą nie damy się nabrać. Wtedy protest w tej i innych formach - będzie wznowiony" - przekazuje RMF FM Wojciech Dusza z Komitetu Egzaminatorów RP.

Prace zespołu ruszą na przełomie sierpnia i września.

Więcej o: