Nowe sposoby kradzieży samochodów. Butelka się znudziła? Teraz jest karta

Także metody kradzieży samochodów rządzą się modami. Już była moda na metodę na stłuczkę, na walizkę czy na butelkę. A teraz na scenie motoryzacyjnej pojawił się nowy pomysł. Złodzieje stawiają na metodę na kartkę. O co w niej chodzi i jak uniknąć kradzieży auta?

Kolejne porady związane z bezpieczeństwem za kierownicą samochodu publikujemy również w serwisie Gazeta.pl.

Dopóki samochody będą łakomym kąskiem dla czarnego rynku, dopóty złodzieje będą się prześcigać w wymyślaniu "innowacyjnych" sposobów na kradzież. Metoda na stłuczkę, przebitą oponę, hałasujący drut czy butelkę w nadkolu jest już świetnie znana w Polsce od końca lat 90. XX wieku. Dlatego dziś przestępcy wymyślili nowy sposób. Mowa o metodzie na kartkę.

Zobacz wideo Szarża ulicami Zgorzelca. Siedem uszkodzonych aut, dwie osoby w szpitalu

Metoda na kartkę? Odwróć się do tyłu i spójrz w szybę...

Metoda na kartkę brzmi niepozornie? Być może tak. Jej bagatelizowanie to jednak spory błąd, szczególnie że jest oparta o taką samą zasadę działania, jak wszystkie inne metody kradzieży samochodów. Złodzieje zostawiają za tylną wycieraczką pojazdu zaparkowanego przodem białą kartkę A4. Ta zasłania część szyby i część widoku do tyłu. Kierowca o jej obecności orientuje się jednak dopiero wtedy, gdy wrzuca bieg wsteczny i spojrzy w tylną szybę.

Co wtedy robi? To tak naprawdę odruchowe. Wrzuca na luz, zaciąga hamulec ręczny, wysiada z auta i idzie wyjąć kartę, niestety nie gasząc jednocześnie silnika. Wtedy jego miejsce za kierownicą zajmuje złodziej, zamyka drzwi, rygluje zamki i po prostu odjeżdża samochodem. Ma i samochód, i kluczyki. Może go zatem używać do woli. Właściciel ma z kolei potężny problem. Bo bez jednego zestawu kluczyków (który stracił w czasie kradzieży) może zapomnieć o wypłacie odszkodowania z autocasco...

Zauważyłeś coś dziwnego? Pod żadnym pozorem nie zatrzymuj auta!

Jak się zabezpieczyć przed metodą na kartkę? Zasada jest dokładnie taka sama jak w przypadku metody na stłuczkę, przebitą oponę, hałasujący drut czy butelkę w nadkolu. Kierujący pod żadnym pozorem nie powinien zatrzymywać się i wysiadać z samochodu. A jeżeli postanowi już wysiąść, powinien najpierw zgasić silnik, wyjąć kluczyki ze stacyjki, zabrać je ze sobą i zaryglować zamki. W takim przypadku złodzieje nie będą mogli z łatwością odjechać skradzionym samochodem.

Stuprocentowo pewnych zabezpieczeń nie ma. Jest tylko ubezpieczenie

No dobrze, ale załóżmy że właściciel samochodu będzie się stosował do wszystkich wskazówek i załóżmy że zastosuje w aucie wszystkie nowoczesnej zabezpieczenia. Czy to oznacza, że jego auto jest w stu procentach bezpieczne? No właśnie też nie. Bo zawsze złodzieje mogą zagłuszyć sygnał pilota, przez co de facto nie zamkniesz auta i nie uzbroisz alarmu. Mogą też użyć gameboya, który dekoduje systemu bezkluczywkowe w japońskich i koreańskich modelach sprzed kilku lat czy po prostu zabrać samochód na lawetę i odjechać.

Wniosek może być zatem jeden. Najskuteczniejsze zabezpieczenia antykradzieżowe od lat są tylko dwa. Pierwszym jest zdrowy rozsądek i wyłączenie intuicyjnych reakcji na dziwne zdarzenia napotkane na drodze. Drugim wszechstronna polisa autocasco. W razie kradzieży kierowca nie będzie musiał się martwić. Dostanie odszkodowanie od ubezpieczyciela i będzie mógł odkupić sobie samochód.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.