Pagani przeciwko elektryfikacji. "Elekryki" zbyt ciężkie i niedające frajdy

Powoli, jednak nieuchronnie, świat wkracza w erę samochodów elektrycznych. Coraz więcej marek, również z segmentu aut supersportowych, takich jak Bugatti czy Ferrari, opracowuje pojazdy napędzane jednostkami elektrycznymi. Tej "zielonej" zmianie opiera się jednak Pagani, które wydaje się trzymać tradycyjnych wartości, wpisanych głęboko w DNA marki.

Prezes Horacio Pagani, w wypowiedzi dla magazynu Autocar podzielił się swoimi przemyśleniami na temat elektrycznych supersamochodów oraz przyszłości marki. W planach producenta nie ma na razie mowy o wypuszczeniu na rynek jakiegokolwiek "elektryka". Za taką decyzją stoi kilka powodów.

"Elektryki" są zbyt ciężkie, by dać odpowiednie wrażenia z jazdy

Wyniki badań przeprowadzonych przez specjalny, powołany w 2018 roku dział producenta zajmujący się elektryfikacją, wskazują, że zestaw akumulatorów, który pozwoliłby zapewnić energię dla potencjalnego elektrycznego modelu, musiałby ważyć ok. 600 kg. Jak pokazują dane, to ponad połowa wagi obecnie produkowanego modelu Huayra R, która wynosi zaledwie 1070 kg.

"Pomysł powinien polegać na zbudowaniu lekkiego samochodu, a to właśnie jest największym wyzwaniem. Marzeniem byłby samochód elektryczny o wadze 1300 kg, ale nie jest to teraz możliwe" - dodaje prezes.

Zdaniem Pagniego samochody elektryczne stoją w opozycji do filozofii marki - "przy obecnej technologii są ciężkie i nie kojarzą się tak naprawdę ze wzbudzaniem emocji".  Jego zdaniem supersamochód powinien być - "lekki, bezpieczny, wywołujący emocje oraz przyjemny w prowadzeniu i posiadaniu".

Włoscy konstruktorzy, tworząc samochody, najwidoczniej wysoko stawiają sobie poprzeczkę, nie idąc na łatwiznę. Jak mówi Horacio Pagani - "Wyzwaniem jest stworzenie samochodu elektrycznego, który da równie dobre emocje jak ten z silnikiem spalinowym. Pagani nie zamierza stworzyć czegoś jedynie z dobrymi osiągami, ponieważ można zrobić to już teraz, ale po to, aby dać kierowcy emocje".

Pojazdy elektryczne nie tak ekologiczne, jak się wydaje

Kolejnym argumentem przeciwko elektryfikacji aut z San Cesario sul Panaro, są, o dziwo, kwestie ekologi. Po rozważeniu wszelkich za i przeciw znikoma produkcja hipersamochodów z silnikami spalinowymi nie ma takiego znaczenia dla środowiska, gdy ok. 90 proc. energii elektrycznej nie pochodzi z odnawialnych źródeł energii.

"Obecnie 90% energii jest produkowane bez odnawialnych źródeł energii. Niemądrze jest sądzić, że tylko kilka supersamochodów z silnikami spalinowymi może mieć negatywny wpływ na klimat, podczas gdy 90% energii jest produkowane w zły sposób" - twierdzi prezes marki.

Zdaniem Horacio Paganiego, kwestia produkcji aut elektrycznych jest również dyskusyjna pod względem wytwarzania samych akumulatorów - "Wiemy, że wydobycie i pozyskiwanie surowców do produkcji akumulatorów ma również duży wpływ na środowisko. Jesteśmy w pełni zaangażowani w tworzenie samochodów tak ekologicznych, jak to tylko możliwe, zarówno tych z jednostkami spalinowymi, jak i elektrycznymi. Ale jesteśmy świadomi szerszej perspektywy i chcemy zbudować świadomość tego, co świat musi zrobić, aby być bardziej zrównoważonym".

Stary, dobry przepis, czyli V12 od Mercedesa

Pagani nadal stawia na klasykę, montując w swoich samochodach silniki V12 produkcji Mercedes-AMG. Dla prezesa współpraca z niemiecką marką jest niezwykle udana i pełna wyrozumiałości.

„Mercedes to duża firma, ale nadal możesz usiąść przed kilkoma osobami, które decydują, porozmawiać z nimi i zostać wysłuchanym" – przekonuje dyrektor generalny.

Stosowana aktualnie w modelu Huayra R jednostka o pojemności 6,0 l rozwija moc 850 KM, a jej maksymalny moment obrotowy wynosi 750 Nm.

Na ten moment "nie", ale nic nie wykluczone

Horacio Pagani nie przekreśla jednak pomysłu zbudowania "elektryka" w przyszłości - "błędem jest mówić, że plany skonstruowania  samochodu elektrycznego zostały odrzucone – jest odwrotnie".

Badania runku mówią jednak jasno, że żaden z potencjalnych klientów nie oczekuje od włoskiej marki tego typu samochodu - "do tej pory nie otrzymaliśmy żadnych próśb (od klientów - przyp. red.)" - zdradza prezes.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.