Transport serów musi przejechać 3 tys. km. Wszystko przez wojnę

Transport towarów pomiędzy Europą i Azją jest bardzo utrudniony od momentu wybuchu wojny w Ukrainie. Doskonałym przykładem jest transport sera z Ukrainy, który musi przejechać aż o 3 tys. kilometrów więcej niż zwykle, żeby w końcu dotrzeć do Kazachstanu.

Od kiedy wybuchła wojna w Ukrainie wiele regionalnych transportów w tamtych rejonach musiało mocno zmienić swoje dotychczasowe trasy. Doskonały przykład zaprezentowała niemiecka firma logistyczna Taklog International Transports, która realizuje transporty towarów m.in z Ukrainy do Kazachstanu.

Więcej informacji na temat transportu i logistyki znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Gdy spojrzymy na mapę, widzimy kraje, których granice są oddalone od siebie o zaledwie kilkaset kilometrów, ale największym problemem jest wspólny sąsiad – Rosja, który napadł na Ukrainę. Dlatego transport musi prowadzić przez objazd wokół Morza Czarnego, zahaczając momentami o kraje należące do Unii Europejskiej.

Brzmi absurdalnie, ale sery transportowane z Ukrainy do miasta Ałmaty na wschodzie Kazachstanu muszą przejechać o wiele dłuższą drogę niż standardowe 4300 kilometrów, z których i tak połowa prowadziła przez azjatycki kraj. Żeby ciężarówka mogła dojechać do celu, aktualnie musi pokonać ponad 7200 kilometrów.

Zobacz wideo

Ciężarówka rozpoczyna trasę w południowo-zachodniej Ukrainie, a następnie przejeżdża przez Ukrainę, Rumunię, Bułgarię, Turcję, Gruzję i Azerbejdżan. Po drodze musi skorzystać z promu przecinającego Morze Kaspijskie, a po dobiciu do zachodniej części Kazachstanu ma do przejechania kolejne 3 tys. kilometrów w kierunku miasta Ałmaty. Skorzystanie z promu nie jest łatwym zadaniem z powodu ograniczonej dostępności miejsc.

Tak poważna zmiana trasy drastycznie zwiększa koszty transportu, nawet nie biorąc pod uwagę ostatnich podwyżek cen paliwa. Oprócz tego zwiększają się koszty amortyzacji pojazdu oraz wynagrodzenia dla kierowcy. Żeby przejechać tak długą trasę, trzeba spędzić w samochodzie kilka tygodni – tylko w jedną stronę.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.