Najgorsze błędy polskich kierowców. Nic się nie zmienia od lat

Polscy kierowcy mają na swoim koncie szereg grzechów i grzeszków. Dziś wybraliśmy najważniejsze z nich i takie, które są obecne na drogach od lat. Postanowiliśmy je dokładnie opisać. Sprawdźcie naszą listę.

Więcej porad w zakresie techniki jazdy znajdziesz w serwisie Gazeta.pl.

Tylko w roku 2021 w Polsce doszło do 23 tys. wypadków, w których śmierć poniosło ponad 2,2 tys. osób. I choć statystyki rzeczywiście są lepsze niż dekadę czy dwie temu, nadal w kwestii bezpieczeństwa drogowego mamy wiele do zrobienia. Które sprawy są szczególnie palące? Stan dróg jest coraz lepszy. Warto się zatem uważniej przyjrzeć zachowaniom kierowców. A te nie zmieniają się od lat. Na drogach ciągle przewijają się te same błędy...

Zobacz wideo Na ciągłej i na zakręcie - tak wyprzedzają niektórzy polscy kierowcy

Nie umiemy planować. Patrzymy zaraz za zderzak auta. Nie dalej!

Jednym z większych błędów polskich kierowców jest krótkowzroczność. I pisząc to nie mam na myśli wady wzroku. Przeciętny kierujący w naszym kraju patrzy wyłącznie na kilka centymetrów za zderzak swojego auta. Nie potrafi spojrzeć szerzej na drogę przed nim, drogi dołączające czy otoczenie jezdni. W skrócie nie potrafi analizować i planować. Przez to wejście pieszego na pasy zawsze staje się nieoczekiwane, a reakcje na ewentualne zagrożenia okazują się spóźnione i często kolizyjne. Patrzmy szerzej, dalej i uważniej. To jedyne remedium na obecne natężenie ruchu.

Idealnym przykładem spóźnionej reakcji jest hamowanie na ostatnią chwilę. Gdy kierowca widzi czerwone światło, powinien zacząć wytracać prędkość wcześniej, a nie wciskać hamulec do dechy na kilka metrów przed sygnalizatorem.

Prędkość i jazda na zderzaku. Grzech numer dwa

Grzechem numer dwa jest prędkość i brak bezpiecznej odległości. Niedostosowanie prędkości od zawsze jest jednym z głównych powodów wypadków w Polsce. I o skali tego zjawiska niech świadczy chociażby fakt, że 8 miesięcy działalności odcinkowego pomiaru prędkości na A1 zakończyło się wystawieniem ponad 350 tys. mandatów. To ponad 1400 mandatów za prędkość dziennie w jednym punkcie Polski! A jeżeli połączyć zbyt szybką jazdę z jazdą na zderzaku, zagrożenie tworzy się ekstremalne.

Jadąc szybko bezpośrednio za innym pojazdem kierujący praktycznie nie ma czasu na reakcję. Gdy auto z przodu zacznie hamować, kierowca nie zdąży nawet nacisnąć hamulca. Jego samochód z miejsca wlepi się w tył innego pojazdu. To w najlepszym przypadku oznacza kolizje, w najgorszym wypadek lub karambol. Tak, w Polsce są już kary za jazdę na zderzak. Jej kryteria nie są jednak do końca jasne. To raz. Dwa grzywna obowiązuje, ale tylko na drogach ekspresowych i autostradach. Trzy kara nie jest przesadnie wysoka. Kierujący jadący na zderzaku otrzyma mandat wynoszący od 300 do 500 zł.

Polski kierowca wierzy, że jak ma nowe BMW albo Audi, to jest mniejsze ryzyko, że zabije na drodzeNajgorsi kierowcy w Europie. Polacy przodują w jednym rankingu

Patrzeć na drogę? A po co? Przecież czytam sms-a!

Trzecim grzechem głównym kierowców jest... patrzenie w telefon komórkowy. Jeżeli na drodze w mieście pojawia się pojazd, który niekontrolowanie zbliża się do linii na drodze, ewentualnie najeżdża na inny pas ruchu, w 90 proc. przypadków jego kierujący pisze właśnie sms-a. Czemu jest to niebezpieczne? Odczytanie przeciętnej wiadomości zajmuje według badań blisko 5 sekund. W tym czasie auto jadące 50 km/h pokonuje odcinek drogi wynoszący prawie 70 metrów. Tyle samochód przejeżdża bez żadnej kontroli kierowcy! A warto wiedzieć, że pisanie sms-a oznacza jeszcze dłuższy brak uwagi...

Oczywiście w polskim taryfikatorze mandatów została przewidziana kara za korzystanie podczas jazdy z telefonu wymagające trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku. I wynosi ona 500 zł i 5 punktów karnych. Tyle że grzywna niestety kierujących nie odstrasza...

Jak likwidować błędy kierowców? Jeden sposób.

No dobrze, ale gdzie tak naprawdę ukrywa się remedium na tą sytuację? Oczywiście podwyższenie kar jest kluczowe. Polacy najlepiej reagują na bolesne grzywny. Nie można jednak stosować wyłącznie techniki kija. To nie wystarczy. Konieczna jest też gruntowna reforma systemu edukacji kierowców – zarówno w zakresie zdobywania uprawnień, jak i później. Kierujący muszą doskonalić swoje umiejętności i zacząć rozumieć zagrożenia. Tyle że w rzeczywistości, w której nauka jazdy jest formatowana pod egzamin, a później i tak każdy jeździ jak chce, zadanie edukacyjne jest naprawdę trudne do wykonania...

Więcej o: