Miliony złotych wydane, a polskich samochodów elektrycznych wciąż brak. Izera nie ma nawet fabryki

Rząd planował, że po polskich drogach będzie jeździć do 2025 roku co najmniej milion samochodów elektrycznych. Pomóc miała w tym Izera, ale lata mijają, a zapowiadana potęga polskiej motoryzacji wciąż nie ma nawet fabryki.
Zobacz wideo Izera Hatchback na pierwszym filmie. Tak ma wyglądać polski samochód elektryczny

Oczywiście można powiedzieć, że deklaracje premiera Mateusza Morawieckiego (sprzed kilku lat) były nieostrożne, a rząd inicjując powstanie Izery rzucił się z motyką na słońce. Z drugiej strony spółka wydała już miliony złotych, a zapowiadana od dawna fabryka samochodów elektrycznych nie ma nawet fundamentów.

Szumne zapowiedzi rosnącej potęgi

A właściwie jej brak. Po raz pierwszy o Izerze zrobiło się głośno w połowie 2020 roku, gdy spółka ElectroMobility Poland (założona w 2016 roku z inicjatywy państwowych spółek) pokazała prototypy dwóch pierwszych samochodów. Trzeba przyznać, że oba prezentowały się naprawdę nieźle i bardzo nowocześnie.

Tyle że potem niewiele się już działo. Początkowo zakładano, że pierwsza partia samochodów elektrycznych wyjedzie z fabryki w 2023 roku i jeszcze tego samego roku uda się sprzedać 60 tys. egzemplarzy. W 2024 miałoby to być już 100 tys. egzemplarzy.

Kolejne zapowiedzi były jednak już bardziej ostrożne. W grudniu 2020 roku ElectroMobility Poland stwierdziło, że fabryka Izery stanie w Jaworznie (woj. śląskie), a produkcja samochodów ruszy jednak w 2024 roku. W sierpniu 2021 roku Izerę przejął skarb państwa, niedługo później do pracy ściągnięto specjalistów od gigantów rynku motoryzacyjnego, ale budowa fabryki nawet nie ruszyła.

Potęga polskiej motoryzacji wciąż nie ma fabryki

Jak donosi teraz "Rzeczpospolita", szanse na budowę polskiego elektryka cały czas topnieją. Na realizację projektu wydano bowiem do końca 2021 roku już 69 mln zł, za co m.in. opłacono pracowników, ukończono pierwszy etap projektowania linii produkcyjnych dla fabryki czy zrobiono koncepcję procesu produkcyjnego dla wydziałów spawalni, lakierni i montażu.

Tymczasem start produkcji pojazdów w 2024 roku wydaje się kompletnie nierealny. Największym problemem Izery jest bowiem na ten moment brak fabryki. Budowała ma rozpocząć się jeszcze w tym roku (termin przesunięto z 2021 roku), ale ElectroMobility Poland wciąż nie zdołała przejąć terenu pod budowę fabryki. Jak pisze "Rz", prawa do terenu spółka dostanie najpewniej dopiero w 2023 roku.

EMP wciąż nie wybrało też dostawcy platformy dla swoich samochodów elektrycznych, a od tego zaczyna się budowę każdego auta. Powodem opóźnień ma być ponoć "pandemiczne przerwanie łańcuchów", które skomplikowało prace nad projektem. 

Na razie - jak twierdzi Paweł Tomaszek, dyrektor ds. komunikacji i rozwoju biznesu EMP cytowany przez gazetę - ElectroMobility Poland "analizuje i rozważa różne opcje projektowe". Sytuacja na rynku miała bowiem doprowadzić do "konieczności przemodelowania niektórych założeń". Trudno więc powiedzieć, kiedy naprawdę pierwsze izery trafią do klientów.

Więcej o Izerze przeczytasz na Gazeta.pl

Więcej o: