Jechałem bolidem, jakim w F1 debiutował Kubica. I nie dotknąłem kierownicy. Jak to możliwe?

Bartłomiej Pawlak
Ogromna prędkość i zaskakująco duże przeciążenia. Takie emocje towarzyszyły mi podczas jazdy bolidem Formuły 1, podobnym do tego, jakim w F1 debiutował Robert Kubica. Zająłem jednak miejsce pasażera, a kierownicę przejął doświadczony kierowca wyścigowy. Jak to możliwe w bolidzie F1, który z założenia powinien być samochodem jednomiejscowym?
Zobacz wideo Kierownica F1 kosztuje ok. 60 tys. dolarów. Dlaczego?

Do tej pory w Polsce nie mieliśmy okazji, aby samodzielnie sprawdzić, co czują kierowcy Formuły 1 podczas wyścigów. Zmieniło się to kilka dni temu, gdy na torze Silesia Ring w Kamieniu Śląskim wystartowało wydarzenie Formula Drive. Jego uczestnicy (czyli kilkadziesiąt osób, które wykupiły swój udział w wydarzeniu) mieli okazję samodzielnie poprowadzić jeden z dwóch samochodów Mod. Williams FW29, których team Williamsa używał w sezonie 2007.

Bolid F1 Williams FW29Bolid F1 Williams FW29 fot. Bartłomiej Pawlak

Pięć i pół sekundy do 200 km/h. I jeszcze szybciej do zera

W ostatni piątek udałem się na Silesia Ring, by sprawdzić, co przygotowali organizatorzy imprezy (jej kolejna odsłona odbędzie się w dniach 7-9 lipca). Wziąłem udział w części z kilkugodzinnych szkoleń dla osób, które miały usiąść za kierownicami aut F1, a także sam poprowadziłem bolid Formuły Renault 2.0. To nieco mniejszy i słabszy samochód wyścigowy, który i tak dostarczył mi sporo emocji i pokazał, jak trudne zadanie stoi przed kierowcami F1. Więcej o tym pisałem w poniższej relacji:

Możliwość kierowania bolidem Williamsa była zarezerwowana dla garstki szczęśliwców, jednak dla mnie organizatorzy przygotowali coś innego. Mogłem doświadczyć emocji towarzyszących kierowcom F1 siedząc w bolidzie BMW Sauber F1.06 X2. To właśnie od tego modelu w 2006 roku Robert Kubica zaczynał swoją karierę w Formule 1.

Nie usiadłem jednak za kierownicą bolidu, ale na miejscu pasażera. Kierownicę przejął kierowca wyścigowy (i jednocześnie instruktor pilotażu w Siłach Powietrznych RP) Kamil Franczak. Podejrzewam, że ja sam - jako zupełny amator - nie byłbym w stanie wykorzystać nawet połowy możliwości, jakie daje bolid F1.

Zmodyfikowany bolid F1 BMW Sauber F1.06 X2Zmodyfikowany bolid F1 BMW Sauber F1.06 X2 fot. Bartłomiej Pawlak

Jak to możliwe w bolidzie F1, który już z założenia jest jednomiejscowy? Ten konkretny egzemplarz BMW Sauber F1.06 X2 poddano daleko idącym modyfikacjom. Został przedłużony i powiększony o miejsce dla pasażera (który siedzi tuż za kierowcą) przy wykorzystaniu części z bolidu Lola T97/30 zbudowanego przez team MasterCard Lola (zespół ten wziął udział w tylko jednym starcie w 1997 roku).

Tak zmodyfikowany egzemplarz BMW Sauber F1.06 X2 wciąż jest jednak bardzo szybkim samochodem. Za generowanie mocy odpowiada wolnossący silnik V8 o mocy 610 KM, który rozpędza ważącą 580 kg maszynę do 200 km/h w zaledwie 5,5 sekundy. Prędkość maksymalna to 330 km/h. Nie znamy dokładnych danych dotyczących hamowania, jednak z pewnością auto dysponuje imponująco mocnymi hamulcami. Wspomniany Williams FW29 - który jest o zaledwie 30 kg lżejszy - wyhamowuje z 200 km/h do zera... w zaledwie dwie sekundy.

Zmodyfikowany bolid F1 BMW Sauber F1.06 X2Zmodyfikowany bolid F1 BMW Sauber F1.06 X2 fot. Bartłomiej Pawlak

Wsiadając do bolidu, musiałem zdjąć buty. Chwilę później się zaczęło

Konstruktorzy, którzy przebudowali BMW Sauber F1.06 X2 na bolid dwumiejscowy z pewnością nie zaprzątali sobie głowy komfortem pasażera. Na tylnym fotelu jest potwornie ciasno. Wciśnięcie się do środka, zajęcie odpowiedniej pozycji i przypięcie pasami bezpieczeństwa zajęło mi dobrych kilkadziesiąt sekund. Aby w ogóle zmieścić nogi w wyjątkowo wąskich szczelinach na nie przeznaczonych, musiałem... zdjąć buty.

Był to jednak dopiero początek niewygód. Chwilę później, już na torze wraz z kierowcą wyścigowym rozgrzewaliśmy świeżo założone opony (komplet wystarcza na około 20-25 okrążeń). Już wtedy jechaliśmy nieco szybciej i bardziej odważnie, niż sam byłem w stanie pojechać, prowadząc bolid Formuły Renault.

Na miejscu pasażera w bolidzie F1. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, co mnie czekaNa miejscu pasażera w bolidzie F1. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, co mnie czeka fot. BP

Więcej dziać zaczęło się dopiero po dwóch spokojniejszych okrążeniach. Kierowca na prostych wciskał gaz do oporu, a z hamulca korzystał tuż przed zakrętami, w które wchodził bardziej agresywnie, niż mogłem spodziewać się przed wejściem do bolidu.

O ile przyspieszenie BMW Sauber F1.06 X2 nie zrobiło może ogromnego wrażenia, o tyle zrobiło je działanie układu hamulcowego i a przede wszystkim przyczepność, jaką zapewniają torowe opony (jechaliśmy na slickach) bolidu.

Oczywiście słyszałem o tym, że kierowcy Formuły 1 narażeni są na spore przeciążenia. Nie sądziłem jednak, że są one aż tak duże. W ciasnych zakrętach ledwie byłem w stanie oderwać głowę od ścianki kokpitu, a podczas ostrego hamowania - gdyby nie wyjątkowo ciasno zapięte pasy - z ogromną siłą uderzyłbym kaskiem w oparcie fotela kierowcy. Nic dziwnego, że kierowcy F1 przykładają sporo wagi do ćwiczenia mięśni szyi. 

Zmodyfikowany bolid F1 BMW Sauber F1.06 X2Zmodyfikowany bolid F1 BMW Sauber F1.06 X2 fot. Bartłomiej Pawlak

Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że widoczność z mojego miejsca była dość kiepska i nie byłem w stanie dokładnie ocenić, kiedy kierowca zacznie hamować lub wejdzie w kolejny zakręt. Trudno było przygotować się na to, co za chwilę się wydarzy.

Z bolidu wyszedłem po zaledwie 10 minutach jazdy. Poobijany, zmęczony i kompletnie spocony. Pomimo że nawet nie dotknąłem kierownicy. Czegoś podobnego nie doświadczyłem do tej pory w żadnym sportowym aucie.

Więcej motoryzacyjnych ciekawostek znajdziesz na Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.