Co się stanie, jeśli zatankujesz olej opałowy do diesla? Czeka cię wysoka kara i wizyta u mechanika

Kierowca jadący dieslem na oleju opałowym może się poczuć jak pirat drogowy w Szwajcarii. Bo za czyn grozi mu grzywna wynosząca nawet... 29 mln zł. I nie, to nie jest kiepski żart. Co więcej, to dopiero początek, bo z torbami puszczą go już same koszty naprawy silnika.

Więcej porad z zakresu eksploatacji pojazdu znajdziesz również w serwisie Gazeta.pl.

Ceny na stacjach paliw powoli stają się nieznośne. Za każdy litr oleju napędowego trzeba zapłacić nawet blisko 8 zł. Kierowcy jeżdżący dużo zaczynają zatem poszukiwać oszczędności. A jedną z metod może być powrót do sposobu znanego ponad dekadę temu. Mowa o zalewaniu baku w aucie nie olejem napędowym, a olejem opałowym.

Zobacz wideo Skrzyżowanie zablokowane przez korki. Jeden z kierowców stracił cierpliwość i staranował pieszego

Ile można zaoszczędzić tankując olej opałowy?

Cena litra oleju opałowego wynosi poniżej 7 zł. To oznacza co najmniej złotówkę oszczędności. I choć złotówka może nie wydawać się zasadniczą kwotą, warto pamiętać o efekcie skali. Zakładając że diesel spala średnio 6,5 litra, a kierujący pokonuje np. 2 tys. km w miesiącu, kwota oszczędności rośnie już do 130 zł. Kwota nadal nie wydaje się duża? Zatem warto pamiętać, że stanowi blisko 15 proc. ogólnych wydatków miesięcznych na paliwo w tym konkretnym przypadku.

Olej opałowy to... zabójstwo dla diesla!

Zanim jednak właściciele samochodów z dieslem pod maską zaczną szukać źródła oleju opałowego, powinni zdać sobie sprawę z dwóch rzeczy. Po pierwsze chodzi o trwałość silnika. Współczesny diesel nie jest silnikiem. To precyzyjna aparatura służąca do zamiany oleju napędowego w siłę napędową i nieco gazów wydechowych. Elektronika bada jakość paliwa i dostosowuje sposób pracy jednostki do jego parametrów. Nawet najdrobniejsze zanieczyszczenia sprawiają, że motor nie będzie pracował dobrze.

Tankował paliwo do zbiornika w bagażniku i za nie nie płaciłTankował do bagażnika. Teraz pójdzie siedzieć

Olej napędowy trzyma parametry. Olej opałowy jest na ogół daleki od ideału. Dlatego nawet jeżeli mógłby się sprawdzić w dieslu, to raczej starego typu. W nowoczesnej jednostce common rail może decydować o pojawieniu się kontrolki check engine, utracie mocy czy nawet usterce. Olej opałowa ma grosze właściwości smarne, a więc może przyspieszyć np. zatarcie wtryskiwaczy. A do tego przyspiesza korozję wewnątrz układu napędowego, generuje więcej sadzy, a więc szybciej zapycha filtr cząstek stałych i zakleja czarną mazią sterowanie turbiną.

Naprawa nowoczesnego diesla po długotrwałej jeździe na oleju opałowym oznacza wydatek rzędu kilkunastu tysięcy złotych. Oszczędności są zatem w tym przypadku czysto pozorne. Zakładając, że kierowca weźmie na naprawę kredyt, wcześniej wspomniane 130 zł miesięcznych oszczędności nie starczy nawet na odsetki...

Olej opałowy a grzywna. Kara to nawet... 29 mln zł!

A cały czas pozostał nam jeszcze jeden problem. I problem ten dotyczy przepisów. W świetle prawa olej opałowy nie może służyć do zasilania samochodów. Olej taki jest bowiem objęty preferencyjną stawką akcyzy. Tankowanie oleju opałowego oznacza zatem oszukiwanie skarbu państwa. A tu wkracza art. 73a. par. 1 ustawy Kodeks karny skarbowy. Ten stwierdza że:

Kto w użyciu wyrobu akcyzowego zmienia jego przeznaczenie, w szczególności używa oleju opałowego jako oleju napędowego, przez co naraża podatek akcyzowy na uszczuplenie, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych albo karze pozbawienia wolności do lat 2, albo obu tym karom łącznie.

Ile wynosi zatem grzywna za jazdę dieslem zasilanym olejem opałowym? Kwota to od 1003,30 zł do – UWAGA! – 28 895 040 zł (tak, prawie 29 milionów złotych!).

Olej opałowy to też 500 zł mandatu od policjanta

Jazda na oleju opałowym jest przede wszystkim przestępstwem skarbowym. To jednak nie oznacza, że kierujący w tym samym czasie nie popełnia wykroczenia. Popełnia! Policjanci, którzy wykryją czyn, wlepią kierowcy również do 500 zł mandatu. Taką podstawę daje im art. 52b ustawy Kodeks wykroczeń. Co więcej, mają również możliwość wycofania pojazdu z ruchu, bo uznają np. że powoduje nadmierną uciążliwość dla środowiska.

Więcej o: