Wezwali lawetę do cudzego auta. Łup wywieźli i sprzedali

Zuchwałość złodziei nie zna granic. Pewna para rabusiów upatrzyła sobie nieużywane od jakiegoś czasu audi A2, wezwała do auta pomoc drogową i wywiozła z parkingu jak swoje.

Sposób kradzieży pojazdów "na lawetę" nie jest nowy. Sprytni złodzieje potrafią w taki sposób zabierać z parkingów auta i nie wzbudzić przy tym podejrzeń. Do tego rodzaju sytuacji dochodzi szczególnie w przypadku starszych samochodów, które często są nieużywane od dłuższego czasu lub zwyczajnie stoją w zapomnieniu.

Kryminalni z Lubina rozpracowali sprawę zgłoszenia zaginionego w tajemniczych okolicznościach audi A2. Praca operacyjna funkcjonariuszy doprowadziła do namierzenia osób mających związek z kradzieżą, a także ustalenia, w jaki dokładnie sposób samochód zniknął z parkingu. Za przywłaszczenie i sprzedanie cudzego mienia odpowiedzialni okazali się 42-letni mężczyzna oraz jego 25-letnia wspólniczka.

Z policyjnego komunikatu dowiadujemy się, że nieużywane audi A2 stało na jednym z parkingów w Lubinie. Mężczyzna, który upatrzył sobie ten pojazd, opracował plan kradzieży przy współpracy ze swoją partnerką. Kobieta zamówiła pomoc drogową, skłamała, że auto należy do niej, a potrzebę odholowania do warsztatu podyktowała zagubieniem kluczyków.

Auto wciągnięte na lawetę zostało odstawione do warsztatu na terenie gminy Polkowice. Na miejscu złodziejska para sprzedała samochód mechanikowi, który uwierzył, że kupuje audi od prawowitych właścicieli, dla których pojazd ten jest tylko kłopotem. Złodzieje po udanej transakcji wrócili do Lubina taksówką.

Zatrzymani mężczyzna i kobieta trafili do policyjnych cel. Para za swoje postępowanie odpowie teraz przed sądem. Za kradzież cudzego mienia grozi im do pięciu lat pozbawienia wolności.

Zobacz wideo
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.