Supersamochody są delikatne? T.50 nie. Jest w stanie staranować górę żwiru!

GMA T.50 to emocjonujący sukcesor idei McLarena F1. Twórca postawił przed autem ciekawe zadanie. To ma być supersamochód, który sprawdzi się w każdych warunkach. Nawet gdy na drodze pojawi się góra żwiru...

Więcej ciekawostek ze świata motoryzacji znajdziecie również w serwisie Gazeta.pl.

Supersamochody kosztują majątek! Cena może być powodowana markowym znaczkiem na masce, ale mimo wszystko wynika też z użycia zaawansowanych materiałów w postaci karbonu, optymalizacji pod kątem maksymalnie szybkiej jazdy, a do tego potężnej ilości mocy. I choć supersamochody mogą być mistrzami na polu emocji, często mają potężną ułomność. Nie bardzo nadają się do codziennej jazdy. Są zbyt delikatne, a do tego nie lubią krawężników, dużych uskoków na jezdni, nasypów czy progów spowalniających.

Zobacz wideo pow. świecki. ZIGNOROWAŁ SZLABAN KOLEJOWY

GMA to no-name? Nic bardziej mylnego. Dzieli ojca z McLarenem F1

Czemu napisaliśmy często? Bo zasada ta nie dotyczy pewnej nowości. Mowa o GMA T.50. Nazwa auta nie wygląda zachęcająco? Rzeczywiście. Brzmi trochę jak oznaczenie odkurzacza. Niech jednak te 7 znaków nikogo nie zwiedzie. To jeden z najgorętszych projektów w segmencie superaut ostatnich lat. Brytyjskie coupe ma wszystko, czego pojazd tego pokroju potrzebuje do sukcesu. Piękną i klasyczną bryłę, 4-litrowy silnik V12 o mocy 663 koni mechanicznych opracowany przez Coswortha i... historię. Bo za jego stworzeniem stoi Gordon Murray, czyli wieloletni projektant F1 i ojciec legendarnego McLarena F1.

Supersamochód codzienny? GMA bardzo na tym zależy.

No dobrze, ale czemu GMA T.50 jest lepiej przygotowany do codziennych wyzwań? Bo zadbał o to producent. Najpierw pomyślał o codziennej eksploatacji, a następnie poddał pojazd serii wyczerpujących testów, które miały sprawdzić jego twardość. I nie, nie polegały one na parkowaniu w zatłoczonym centrum Londynu. Były dużo bardziej wymagające. Coupe trafiło na tor, gdzie:

  • najpierw zostało zrzucone z rampy (imitującej uskok na jezdni). Prędkość była niemała! Samochód był rozpędzony do prawie 60 km/h.
  • następnie T.50 najechało na ponad 2-metrową górę żwiru. Tu prędkość sięgała prawie 30 km/h.
  • poza tym samochód poruszał się też po nierównej nawierzchni (w tym hamował na niej) czy progach spowalniających.

Pełną listę testowych zmagań GMA T.50 obrazuje poniższy filmik opublikowany przez producenta.

 

GMA T.50 raczej ze żwirem walczyć nie będzie. Powstanie tylko 100 sztuk.

Próby zorganizowane przez GMA mogą się wydawać grubą przesadą. I z pewnością nią są. Fakt jest jednak jeden. T.50 wyszło z testu bez szwanku. A to oznacza jedno. Przetrwa także codzienną jazdę na słabej jakości drogach. Wnioski? Te mogą być dwa. Po pierwsze na usta samo ciśnie się pytanie o to, jak w podobnych próbach sprawdziłoby się Lambo czy Ferrari. Nietrudno bowiem zakładać, że w przeciwieństwie do GMA, włoskie firmy nie sprawdziły swoich modeli tak wnikliwie.

Po drugie testy są raczej całkowicie pozorne. Szczególnie że GMA planuje iście elitarną produkcję. Powstanie tylko 100 egzemplarzy, przy czym każdy ma kosztować 2,36 mln funtów i to bez krajowych podatków, a do tego każdy z nich ma już potencjalnego właściciela. Pula 100 sztuk znalazła nabywców w 48 godzin po premierze. Ten samochód stanie się zatem raczej kolekcjonerskim supersamochodem, a nie supersamochodem na co dzień. Zamiast góry żwiru, zwiedzać będzie kolejne, klimatyzowane garaże bogaczy. A szkoda...

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.