Wjechał na zamknięty przejazd kolejowy autokarem pełnym dzieci. Teraz grozi mu osiem lat więzienia

Zawodowy kierowca, który wjechał autokarem pełnym dzieci na zamknięty przejazd kolejowy, może trafić do więzienia. Prokuratura chce postawić mężczyźnie zarzut spowodowania niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Maksymalna kara to 8 lata więzienia.
Zobacz wideo Dziś sprawdzamy największego SUV-a Skody. Kodiaq w bogatej wersji Laurin&Klement, ale z silnikiem diesla o mocy 150 KM

O sprawie tej było w ostatnich dniach niezwykle głośno. Kierowca autokaru wiozącego dzieci nie chciał czekać aż zapory kolejowe się podniosą. Postanowił wjechać na zamknięty przejazd kolejowy, pomimo świateł i dźwięków ostrzegawczych. Ledwie udało mu się zmieścić między szlabanem i krawędzią drogi.

Kierowca może trafić na osiem lat do więzienia

Wyjątkowy pośpiech może mieć jednak dla niego wyjątkowo dotkliwe konsekwencje. Jeden ze świadków nagrał "wyczyn" kierowcy i wrzucił do sieci. Filmem zainteresowała się cała Polska, w tym również Prokuratura Rejonowa w Mińsku Mazowieckim.

Normalnie w sytuacji wjazdu na zamknięty przejazd kolejowy kierowca mógłby liczyć na 2 tys. zł mandatu, bo właśnie tyle można dostać po ostatnich zmianach w taryfikatorze ze stycznia br. Jak poinformowała policja, prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo i chce dla kierowcy zdecydowanie surowszych konsekwencji.

 

Jak podkreślono, kierowca zignorował nie tylko rogatki, ale i sprawnie działające sygnały świetle i dźwiękowe. W momencie przejazdu przez tory kolejowe w autokarze było "co najmniej kilkunastu uczniów".

Kierowcy może zostać postawiony zarzut "umyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym". Grozi mu za to od pół roku do ośmiu lat więzienia.

Więcej na ten temat będziemy pisać na Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.