Pijany kierowca wjechał w grupę kolarzy i uciekł. Jednego zabił, a wielu ranił. Jest w rękach policji

W Przypkach pod Tarczynem w woj. mazowieckim kierowca wjechał w grupę 12 do 14 kolarzy. Jeden z nich zginął, a czterech zostało poważnie rannych. Sprawca uciekł z miejsca wypadku, ale już jest w rękach policji. Okazało się, że był nietrzeźwy.

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

W nocy z 18 na 19 maja policja zatrzymała 45-latka, który wczoraj około godziny 20 wjechał w grupę kolarzy jadących drogą na południe od Warszawy w woj. mazowieckim. Jeden z nich pomimo reanimacji poniósł śmierć na miejscu. Czterech kolejnych ma złamania kości oraz inne poważne obrażenia. Stan jednej osoby jest określony jako ciężki. Wszyscy trafili do szpitala. Łącznie w wypadku zostało poszkodowanych aż ośmiu rowerzystów.

Tragiczny wypadek wydarzył się w miejscowości Przypki niedaleko od Tarczyna i na południe od Konstancina-Jeziorny. Poszkodowane osoby zabrały do szpitali karetki. Na miejscu był też helikopter ratunkowy i dziewięć zastępów straży pożarnej.

Zobacz wideo Rowerem po chodniku? Zakaz, ale z rozsądnymi wyjątkami

Poszukiwania kierowcy trwały przez większość nocy, ale został zatrzymany przez policję. Podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku i ucieczkę z jego miejsca ma 45 lat i jest mieszkańcem Tarczyna. Policja zbadała go alkomatem, wówczas okazało się, że jest nietrzeźwy: w jego krwi był ok. 1 promil alkoholu.

Podobno kierowca został zatrzymany w miejscu zamieszkania w Tarczynie, a jego samochód zabezpieczony jako dowód na potrzeby postępowania karnego i odholowany na policyjny parking. Mężczyzna przebywa w policyjnym areszcie i czeka na rozpoczęcie czynności z udziałem prokuratora, ale najpierw musi wytrzeźwieć.

Czy rowerzyści mogą jechać obok siebie po ulicy? Przepisy są niejasneCzy rowerzyści mogą jechać obok siebie po ulicy? Przepisy są niejasne

Serwis Wawa Hot News 24 twierdzi, że wypadek miał nietypowy przebieg. Najprawdopodobniej zaczął się od akcji gaśniczej straży pożarnej rozpoczętej z powodu płonącego ciągnika rolniczego. Strażacy zablokowali drogę, ale jeden z kierowców się nie zatrzymał. Potrącił go i rozpoczął ucieczkę. Prawdopodobnie to on później wjechał w grupę amatorsko trenujących kolarzy z ekipy SzoSza i uciekł z miejsca zdarzenia. Zmarły kolarz miał 44 lata.

Więcej o: