Zamyślony kierowca BMW pędził krajówką z prędkością 189 km/h

Pośpiech na drodze nie popłaca. Z tym prostym powiedzeniem zapoznał się kierujący autem marki BMW. Pod okiem policyjnej kamery pędził drogą krajową z szybkością 189 km/h.

Od 1 stycznia 2022 r. w Polsce obowiązuje nowy taryfikator mandatów. Ogromny wzrost kar finansowych za wykroczenia drogowe ma wpłynąć na redukcję liczby wypadków, a także skutecznie zmienić złe nawyki zmotoryzowanych. Po nowelizacji, lekceważący stosunek do ograniczeń prędkości oznacza konsekwencję w kwotach liczonych w tysiącach złotych. Przy przekroczeniu szybkości o 71 km/h i więcej, policjant ma prawo wypisać mandat w wysokości od 2500 zł do nawet 5000 zł.

Kolejny przykład rażącego wykroczenia pochodzi z województwa lubelskiego. W środę 11 maja, policjanci krasnostawskiej drogówki patrolujący nieoznakowanym radiowozem drogę krajową numer 17, namierzyli łamiącego przepisy kierowcę BMW. Urządzenie pomiarowe wykazało, że pojazd w Łopienniku Podleśnym, gdzie obowiązuje ograniczenie do 90 km/h, pędził z prędkością 189 km/h.

BMW Serii 3 Compact (E46) rozbite na latarniiZa błędy się płaci. 2000 zł mandatu za rozbicie BMW na latarni

Policjanci dokonali zatrzymania. Kierowcą okazał się 30-letni mieszkaniec gminy Fajsławice (woj. lubelskie). Z komunikatu prasowego opisującego to zdarzenie można dowiedzieć się, że kierujący tłumaczył się „zamyśleniem". Odpływ myśli w kierunku znanym tylko kierowcy był bardzo kosztowny. W związku z popełnionym wykroczeniem został wypisany przez policjantów mandat karny na kwotę 2500 złotych. Dodatkowo na konto kierowcy wpadło 10 punktów karnych.

Wiosenna aura sprawia, że ruch na drodze jest coraz bardziej wzmożony. Słoneczna pogoda zachęca do podróży i wciśnięcia mocniej gazu szczególnie na prostych odcinkach dróg. Niestety prędkość to jedna z częstych przyczyn wypadków. Policjanci przypominają, że nie ma przyzwolenia na lekceważenie przepisów ruchu drogowego, a każdy kierowca przyłapany na brawurowym zachowaniu poniesie konsekwencje.

Zobacz wideo
Więcej o: