Słynny Youtuber wyproszony z toru wyścigowego. Jego samochód przekroczył limit

Shmee150 to jeden z najpopularniejszych motoryzacyjnych Youtuberów. Kilka dni temu musiał opuścić tor Nurburgring. Powód tej decyzji mocno go zaskoczył. Jego Lamborghini Huracan STO, które idealnie nadaje się do sportowej jazdy, okazało się po prostu zbyt głośne.

Lamborghini Huracan to model, który zadebiutował na rynku w 2014 roku. Włoska stajnia co jakiś czas wprowadza specjalne odmiany tego modelu. Jednak egzemplarz należący do brytyjskiego Youtubera to wyjątkowy pojazd.

Więcej ciekawych, motoryzacyjnych filmów znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Wersja STO (Super Trofeo Omologata) to skrzyżowanie samochodu drogowego z wyścigową maszyną do jazdy po torze. Można nim wyjechać na kilka dynamicznych kółek, a następnie wrócić do domu "na kołach".

Właśnie taki plan miał znany Youtuber Shmee150 wybierając się na legendarny tor Nurburgring. Zabrał swojego Huracana STO wraz z zestawem kamer na słynną północną pętlę, żeby nagrać relację z podróży.

Zobacz wideo

Jednak podczas pierwszego przejazdu okazało się, że wydech w Lamborghini generuje 134 dB hałasu, a maksymalny limit na torze podczas sesji zwanej Touristenfahrten to zaledwie 130 dB. Co ciekawe, samochód przejechał okrążenie w trybie STO, który jest najspokojniejszym ze wszystkich dostępnych.

Youtuber planował porównać przejazd z ustawieniem Trofeo, które jest najlepiej dostosowane do jazdy na torze. Samochód jest wtedy sztywniejszy i głośniejszy, a układ kierowniczy pracuje w trybie wyczynowym. W obu przypadkach za plecami kierowcy ma w ciągłej dyspozycji 5,2-litrowy silnik V10 o maksymalnej mocy 630 koni mechanicznych.

 

Niestety, zasady jazdy na torze Nurburgring dotyczą wszystkich bez wyjątku. Dlatego Shmee150 wybrał się w okolice toru, żeby pojeździć po publicznych drogach, gdzie nie obowiązują przepisy dotyczące głośności. Co ciekawe, podczas rozmowy obsługa na torze poinformowała, że podobny problem zdarzył się już kilka razy w seryjnych modelach Lamborghini.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.