Dobre nawyki każdego kierowcy. Z prawego pasa czasem warto zjechać. No i ten migacz

Tak naprawdę zasada jest jedna i banalnie prosta. Traktuj innych dokładnie tak, jakbyś chciał, żeby inni kierowcy traktowali ciebie. O czym warto pamiętać za kierownicą?

Na drodze czasem najprostsze zachowania znacznie ułatwiają wszystkim życie. Odrobina życzliwości jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a wręcz przeciwnie - jeśli przestaniemy traktować innych jak wrogów, to szybko się okaże, że tylko na tym zyskamy. Wybraliśmy piątkę najprostszych nawyków, które mogą znacznie uprzyjemnić jazdę po polskich drogach. Ciekawe, co wy byście dopisali do naszej listy.

O polskich drogach regularnie piszemy na stronie głównej gazety.pl

Zobacz wideo Interaktywny test Volkswagena Taigo

Widzisz włączony kierunkowskaz? Pomóż drugiemu kierowcy

Kierowca przed tobą włączył kierunkowskaz i chce zmienić pas? Po prostu go puść.

Niewpuszczenie kogoś, kto włączył kierunkowskaz, wciąż zdarza się na polskich drogach. Na szczęście coraz rzadziej, ale z pewnością spotkaliście się nie raz z problemem zmiany pasa ruchu. Jest grupka kierowców, która w takiej sytuacji za punkt honoru stawia sobie niewpuszczenie innego samochodu przed siebie. Niektórzy nawet celowo przyspieszają, żeby uniemożliwić innej osobie wykonanie manewru. Największe asy polskich dróg będą trzymać się w waszym martwym polu, kompletnie was blokując.

Irytujące, niebezpiecznie i po prostu głupie. Takie zachowanie obniża płynność ruchu oraz powoduje korki. Jeżeli ktoś jedzie przepisowo prawym pasem, a chce skręcić w lewo i musi zmienić pas na skrajny lewy, to w interesie wszystkich na drodze jest umożliwienie mu tego manewru. Złośliwe blokowanie to tylko nerwowe sytuacje, zmuszanie takiej osoby do gwałtownego zwolnienia, wciskania się i utrudniania ruchu. Tracą wszyscy. Także osoba, która bawi się w szeryfa - nie tylko czas, bo taka jazda przekłada się przecież na wyższe zużycie paliwa.

Zjedź na środkowy lub lewy pas, kiedy widzisz, że ktoś chce się włączyć do ruchu na drodze szybkiego ruchu

Włączenie się do ruchu na drodze ekspresowej lub autostradzie to dla wielu kierowców dość stresująca sytuacja. W końcu musimy wjechać na drogę, po której inne samochody pędzą z prędkością 120-140 km/h (a często i wyższą). Wjechanie rozpędzonemu autu pod koła może się skończyć przecież tragedią, a w najlepszym wypadku - gwałtownym hamowaniem awaryjnym. Dlatego kiedy jedziesz zgodnie z przepisami prawym pasem i widzisz, że ktoś zjeżdża ze ślimaka albo wyjeżdża ze stacji benzynowej, to po prostu zjedź na lewy pas. Oczywiście o ile ten jest wolny i twój manewr nie spowoduje zagrożenia na drodze.

Zjechaniem na drugi pas pomożesz innemu kierowcy we włączeniu się do ruchu, a sobie oszczędzisz ewentualnych nerwów. Zyskują obie strony.

Wpuść kierowcę, który próbuje wyjechać z małej uliczki

Podobna sytuacja, ale tym razem w mieście. Często włączenie się do ruchu z podporządkowanej ulicy jest bardzo trudne, ponieważ kierowca ma ograniczoną widoczność i boi się, że wyjedzie komuś prosto przed maskę. Niestety, zdarza się, że zamiast ruchliwą ulicę, na którą chcemy wjechać, widzimy tak naprawdę tylko latarnię, słupek albo zaparkowany samochód. Niektórzy wychylają się centymetr po centymetrze, inni decydują się na agresywny manewr i jak najszybszy wyjazd.

Jeśli możesz, nie blokuj zielonej strzałki

Dojeżdżasz do skrzyżowania i zapala się czerwone światło? Radzimy zjechać na środkowy lub lewy pas - o ile jest to możliwe. Jeśli zostaniemy na prawym, możemy blokować zieloną strzałkę kierowcy, który stanie za nami i będzie chciał skręcić. To też działa w obie strony. Raz zwolnimy pas my, innym razem ktoś zrobi miejsce dla nas.

Daj zaparkować

Widzisz kierowcę, który wyraźnie szykuje się do parkowania? Pomóż mu. Zwolnij lub zatrzymaj się, żeby mógł komfortowo wpasować się w miejsce. Bez presji i przeszkadzającego drugiego auta zrobi to znacznie szybciej i sprawniej. Wcale nie stracisz dużo czasu. No i całkiem możliwe, że ktoś ci się kiedyś odwdzięczy.

Pamiętajcie też, że wymijanie albo dojeżdżanie do samochodu, który próbuje zaparkować, może się skończyć głupią stłuczką. Drugi kierowca może być tak zaaferowany swoim manewrem, że po prostu was nie zauważy. Wina będzie oczywiście po jego stronie, ale całą sytuację tak naprawdę sprowokujecie wy. Po co? Lepiej oszczędzić sobie nerwów i chwilę poczekać. To nic nie kosztuje.

Więcej o:
Copyright © Agora SA