Wyjątkowe i limitowane Ferrari. 599 klientów kupiło go w ciemno

Ferrari od czasu do czasu przygotowuje coś specjalnego dla swoich najwierniejszych klientów. Ostatni projekt to model Daytona SP3, który kosztuje prawie 10 milionów złotych, a 599 klientów zdecydowało się na zakup nawet do niego nie wsiadając. Posłuchajcie, jak "hałasuje" silnik V12.

Wiele osób ostatnio krytykuje Ferrari za rozszerzanie gamy modelowej w celu przyciągnięcia większej liczby klientów. Dobrym przykładem jest wejście w segment SUV za sprawą modelu Purosangue.  Firma z włoskiego Maranello nie zapomina o swoich najbardziej wymagających klientach i co jakiś czas dopieszcza ich nowinką w mocno limitowanym nakładzie.

Więcej ciekawostek ze świata motoryzacji znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Samochody z linii Icona łączą nowoczesną technologię i wydajność z elementami retro. Oczywiście wszystko za odpowiednio wysoką cenę. Po modelach Monza SP1 i SP2 przyszedł czas na Daytona SP3. Model zadebiutował w listopadzie ubiegłego roku podczas Ferrari Finali Mondiali.

Trudno dojrzeć taki samochód podczas jazdy po publicznych drogach. Dlatego jeden z egzemplarzy polakierowany w barwach Rosso Magma pojawił się w miniony weekend podczas ekskluzywnej imprezy Salon Prive w Londynie i wywołał niemałe poruszenie.

Zobacz wideo

Zanim Ferrari oficjalnie zaprezentowało ten model, wszystkie 599 egzemplarzy znalazło klientów, którzy kupili je w ciemno. Oczywiście najpierw musieli trafić na specjalną listę przygotowaną przez producenta. To pokazuje, że zapotrzebowanie na ekskluzywne i limitowane serie jest nadal mocno pożądane. Prezentowany na zdjęciach model Daytona SP3 kosztował 2,25 miliona dolarów, czyli w przeliczeniu prawie 10 milionów złotych.

Ten wyjątkowy pojazd jest wyposażony w silnik pochodzący z modelu 812 Competizione, ale to dwa zupełnie inne samochody. Dobra wiadomość jest taka, że za plecami kierowcy nadal pracuje silnik V12 o mocy 830 KM. To wystarczy, żeby od 0 do 100 km/h rozpędzić się tym potworem w 2,86 sekundy. Jest to najmocniejszy silnik spalinowy, jaki kiedykolwiek zamontowano w modelu Ferrari dopuszczonym do ruchu drogowego.

Trudno sobie wyobrazić, jakim projektem stajnia z Maranello zamierza przebić ten model. Niewykluczone, że w kuluarach trwają już prace nad modelem SP4. Pytanie tylko, czy coraz bardziej restrykcyjne normy emisji nie wymuszą zastosowania „elektrycznego kompromisu" na Ferrari. Zanim to nastąpi, warto napawać się wyglądem włoskiego cuda na filmie i zdjęciach.

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.