NISSAN MICRA 1.4 CVT

NISSAN MICRA 1.4 CVT

NOWE SERCE

Najnowsza wersja Micry, wyposażona w nową na naszym rynku jednostkę napędową, pojawiła się niedawno w Polsce. Nissan Micra jest obecny na europejskim rynku od 1992 roku. Od tego czasu przeszedł kilka modernizacji.

Dostępna do tej pory wersja z motorem 1,3 l (75 KM) została zastąpiona autem z większą (1,4 l) i mocniejszą (82 KM) jednostką napędową. Nowy silnik oraz drobne zmiany w wyglądzie pomogły trochę Nissanowi, ale nie dosyć. Niewątpliwą zaletą Micry jest oryginalna sylwetka, która przez 9 lat produkcji specjalnie się nie zestarzała. Gorzej z wnętrzem.

Zastosowanie bardziej kolorowej tapicerki oraz pomalowanie środkowej części deski rozdzielczej niewiele pomogło. Wygląda trochę ładniej, ale tylko z daleka. Po przyjrzeniu się, stwierdzamy, że plastiki są twarde i cienkie, a srebrny i czerwony lakier łatwo się odłupuje. Pomalowane na czerwono koło kierownicy wygląda na pokryte skórą, jednak wykonano je z plastiku. Wnętrze jest mało przestronne i wyposażone dość spartańsko.

Małą Micrą jeździ się raczej przyjemnie, lecz jej własności jezdne i komfort nie mogą się równać z czołówką klasy B, która jest po prostu dużo nowocześniejsza. Nowy silnik jest dość dynamiczny, ale jednak nie do końca odpowiada mi połączenie go z bezstopniową automatyczną przekładnią CVT. Taka kombinacja sprawdza się tylko w mieście, a i wtedy samochód staje się mniej żwawy niż z ręczną przekładnią. W trasie natomiast jednostajne warczenie motoru jest dość nieprzyjemne. W testowanym egzemplarzu założono tylny czujnik parkowania. W tak małym aucie to, moim zdaniem, opcja równie kosztowna jak pozbawiona sensu. Zamiast tego wolałbym centralny zamek, elektrycznie sterowane szyby i lusterka zewnętrzne.

Micra to nadal ładne, ale niestety, coraz bardziej przestarzałe autko. Nissan planuje wprowadzenie jej następcy dopiero w roku 2003. Zostanie on skonstruowany na nowej płycie podłogowej, opracowanej wspólnie z Renault. W ciągu dwu lat, jakie pozostały do premiery nowej Micry, konkurenci mogą się tylko cieszyć.

Tekst i zdjęcia: ŁUKASZ KIFER

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.