Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl
Wszyscy lubią podjadać i każdy wie, że nocne podjadanie, chociaż nie do końca zdrowe, najlepiej smakuje. Po drugiej stronie Atlantyku wiedzą to nawet zwierzęta. Historia pewnego pekari robi furorę w amerykańskich mediach społecznościowych.
Do nietypowego zdarzenia doszło w środę 6 kwietnia. Szeryf z hrabstwa Yavapai w Arizonie został wezwany do potencjalnej kradzieży auta. Jak się jednak okazało, do kradzieży nie doszło, choć rzeczywiście auto odjechało spod domu właściciela.
Jak się to stało? Otóż właściciel kombi był na tyle roztargniony, że zostawił na noc otwarty bagażnik swojego auta na podjeździe pod domem. Samochód był pozostawiony również na hamulcu ręcznym. Gdy wszyscy smacznie spali, do miasteczka przybyło pekari – zwierzę z rodziny świniowatych zamieszkujące pustynne tereny Arizony.
Biuro szeryfa wrzuciło zdjęcia uwięzionego sprawcy:
Zwierzę szukało pożywienia i znalazło je we wspomnianym samochodzie. Wskoczyło do otwartego bagażnika, który zamknął się za zwierzęciem. Pekari zjadło cheetosy, a gdy skończyło, okazało się, że nie ma drogi ucieczki. Zwierzę wpadło w panikę. Świnia zniszczyła deskę rozdzielczą, drzwi i zwolniła hamulec. Auto stoczyło się z podjazdu i kontynuowało swoją podróż do końca ulicy, gdzie zatrzymało się na drzewach.
Rano mieszkańcy zastali wyjące zwierzę uwięzione w pojeździe. Na miejsce został wezwany szeryf, który ostrożnie otworzył bagażnik. Pekari od razu czmychnęło do naturalnego środowiska.
Ani zwierzę, ani nikt z ludzi nie został ranny. Jedynym poszkodowanym był samochód. Właściciel subaru stracił też paczkę ulubionych chrupek.