Jedno piwo na postoju i na rower? Pułapka. Limity ostre jak dla kierowców

Jest ładna pogoda, zatem pojadę rowerem za miasto. A skoro rower i pozamiejska okolica, to może też małe piwo? To poważny błąd. Taka decyzja może się skończyć źle, również dlatego, że zgodnie z nowym taryfikatorem za jazdę rowerem pod wpływem alkoholu grozi wysoki mandat.

O nowych mandatach więcej piszemy też w serwisie Gazeta.pl.

Jest już kwiecień. Pogoda z każdym dniem staje się coraz bardziej wiosenna, a z tym zawsze wiąże się wzrost liczby rowerzystów na drogach. Czy temu można się dziwić? Bez wątpienia nie. Słoneczna pogoda, weekend i rower to zawsze dobre połączenie. Tylko że taka forma rekreacji często wiąże się z jeszcze jednym przyzwyczajeniem. Mowa o przysłowiowym "piwku" wypitym na łonie natury. To kusząca perspektywa, ale niestety spory błąd. Zawsze nim był, a po 1 stycznia 2022 r. za jego popełnienie grożą nam znacznie groźniejsze konsekwencje.

Zobacz wideo Rowerem po chodniku? Zakaz, ale z rozsądnymi wyjątkami

Piwo i jazda rowerem to nic? Poważny błąd...

Na początek zawalczymy z dwoma mitami. Zgodnie z pierwszym piwo na rowerze nikomu nie zagraża. Bzdura! Alkohol tak samo działa na kierowców, jak na rowerzystów czy pieszych. Jeżeli poruszają się wzdłuż ciągów drogowych, stanowią śmiertelne zagrożenia dla siebie i innych uczestników ruchu. Nie potrafią prawidłowo ocenić odległości, mają spowolnione reakcje, a do tego w skrajnym przypadku poruszają się mocno chwiejnie.

Po drugie: "Małe piwo to nic wielkiego. Przecież po chwili nie wykaże go alkomat". Jeszcze większa bzdura! Już po jednym piwie we krwi 30-letniego mężczyzny średniego wzrostu i ważącego około 80 kg znajduje się nawet 0,29 promila alkoholu. To w sensie prawnym oznacza stan po spożyciu alkoholu. Drugie piwo może dać wynik powyżej 0,5 promila, czyli kierujący będzie znajdował się w stanie nietrzeźwości. Trzeźwienie? Jedno piwo potrzebuje dwie godziny na "wyparowanie" z organizmu. Dwa blisko cztery godziny. Dopiero po tym czasie można zasiąść na rowerze.

Mandat za jazdę na rowerze po alkoholu to nawet 2,5 tys. zł

Jazda na rowerze po spożyciu alkoholu tworzy zagrożenie. To już wiemy. Warto dowiedzieć się też, że po 1 stycznia 2022 roku i w nowym taryfikatorze mandatów została obwarowana takimi samymi limitami, jak w przypadku kierowców, a do tego oznacza wysoki mandat. Jaką karę dostanie kierowca?

  • Stan po użyciu alkoholu, tj. od 0,2 do 0,5 promila – mandat 1000 zł
  • Stan nietrzeźwości, tj. powyżej 0,5 promila – mandat 2500 zł

Policja na autostradzie A1Aktualny taryfikator mandatów na rok 2022. W Polsce doszło do rewolucji

Jazda na rowerze po alkoholu w 2022 r. Mandat to tylko początek!

Kary już są wysokie, a to dopiero początek kłopotów, bo kierującego mogą spotkać jeszcze trzy inne sankcje. W pierwszej kolejności policjanci mogą uznać, że upojenie cyklisty i sposób jego zachowania stworzyły zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. W takim przypadku kara dla stanu po użyciu alkoholu może wzrosnąć do 2,5 tys. zł. Po drugie policjanci mogą... odstąpić od szybkiego ukarania rowerzysty. Tylko że to akurat jeszcze nie stanowi dobrej informacji. Bo kierujący rowerem po alkoholu zamiast mandatu dostanie wezwanie do sądu.

W przypadku postępowania sądowego potencjalna kara dla rowerzysty może sięgnąć nawet 30 tys. zł. Ostateczna wysokość zależy od poziomu upojenia, zachowania kierującego i oceny dowodów przez sąd.

Trzecia sankcja również dotyczy sprawy sądowej i odnosi się do art. 87 par. 3 kodeksu wykroczeń. Na jego mocy sędzia może orzec w stosunku do pijanego rowerzysty nawet kilkuletni zakaz prowadzenia pojazdów innych niż mechaniczne. To oznacza, że nie pojedzie nie tylko rowerem, ale też deskorolką, hulajnogą nieelektryczną, pojazdem zaprzęgowym czy nawet... wózkiem inwalidzkim!

Więcej o: