Jak parkować pod Lidlem i Biedronką, żeby wszystkim żyło się lepiej

Wystarczy przestrzegać kilku prostych zasad, które sprawią, że wszystkim nam będzie się lepiej parkowało pod Lidlem, Biedronką i innymi marketami.

Kolejny zestaw porad związanych z techniką jazdy i parkowania znajdziesz w serwisie Gazeta.pl.

Parkowanie pod marketem może przysporzyć nerwów. Czasami ktoś obok zaparkuje tak, że nie możecie wsiąść do swojego auta. A czasami na parkingu pojawia się motoryzacyjna arystokracja. I tą charakteryzują na ogół dwie rzeczy. Po pierwsze: drogie auto segmentu premium. Po drugie: parkowanie na środku dwóch miejsc – tak żeby ktoś stojący obok, drzwiami swojego pojazdu, nie porysował lakieru.

Zobacz wideo Samochód „widmo" zaparkował na przejściu dla pieszych

Jak parkować pod marketem? Te zasady ułatwią życie

Bulwersujące lub śmieszne sytuacje zauważone na parkingu przed marketami można mnożyć. Można też opowiadać o tym, jak kierowcy złoszczą się na siebie, krzyczą i przeklinają. Tylko po co? Dużo lepiej by kierowcy stosowali kilka ważnych zasad. Trzymanie się ich nic nie kosztuje, a może zdecydowanie ułatwić życie. Życie nas wszystkich.

Pod marketem parkuj po prawej stronie stanowiska. To ważne!

Najlepiej, aby samochody były zaparkowane przy prawej krawędzi miejsca postojowego. Dzięki temu każdy kierujący i każdy pasażer będą mieli wystarczającą ilość miejsca do otwarcia drzwi, a tym samym wysiadania czy wsiadania do auta. A jeszcze lepiej, gdy nie dość że samochody zostaną zatrzymane przy prawej krawędzi, to jeszcze kierujący przyjmą technikę naprzemienną.

Jak widzisz auto zaparkowane przodem, ty zaparkuj obok niego tyłem. Kolejne auto powinno zostać ustawione również przodem. Skąd ten pomysł? Jeżeli taki sposób ustawiania pojazdu połączyć z parkowaniem przy prawej krawędzi, każdy uzyska komfortowy dostęp do kabiny pasażerskiej. I co ważne, kierowcy dwóch aut stojących obok będą mogli jednocześnie otworzyć drzwi.

Dlaczego wielu kierowców już po zaparkowaniu jeszcze skręca koła? To zabezpieczenieDlaczego wielu kierowców już po zaparkowaniu jeszcze skręca koła? To zabezpieczenie

Robisz duże zakupy? Zaparkuj zatem pod marketem przodem.

Trzecia porada dotyczy poszukiwania miejsca parkingowego i tyczy się dwóch poprzednich. Gdy wiecie, że robicie małe zakupy, spokojnie możecie wybrać takie miejsce, w którym idąc zasadą naprzemienną, zaparkujecie tyłem. Zakupy możecie wrzucić przed tylną kanapę, otwierając boczne drzwi. Jeżeli jednak wybieracie się na duże zakupy, parkujcie przodem. W ten sposób uzyskacie bardzo łatwy dostęp do bagażnika. Podjedziecie do niego wózkiem bez przeciskania się między autami i wrzucicie pakunki do kufra.

Zakupy z dzieckiem. To sztuka cierpliwości, ale i... parkowania

Po czwarte: pamiętajcie o dzieciach. Nie, nie chodzi o to, żebyście pilnowali swoich pociech w czasie zakupów. To oczywiste. Mamy na myśli parkowanie w taki sposób, żeby możliwie łatwo bezpiecznie umieścić dziecko w foteliku. W tym przypadku zasady są dwie.

  1. Jeżeli market wyznaczył miejsca dla rodzin z małymi dziećmi, skorzystaj z niego. To jest na ogół tak szerokie, jak miejsce dla niepełnosprawnych. Jednocześnie też nie blokuj takich stanowisk, kiedy nie jedziesz z dzieckiem na zakupy. Samo posiadanie dziecka nie uprawnia do korzystania z tego miejsca.
  2. W przypadku wyjazdu na zakupy z dzieckiem dużo lepiej sprawdzi się parkowanie przodem. Stojąc za autem otworzycie drzwi i tym samym utorujecie dziecku drogę bezpośrednio na tylną kanapę. Będziecie mieli większą kontrolę nad tym, żeby drzwi nie uderzyły w inne auto i nad zachowaniem swojej pociechy.

I po piąte uważaj na mandat za brak biletu parkingowego pod sklepem

Ostatnią i piątą zasadą ułatwiającą parkowanie pod marketem jest pamiętanie o parkometrze. Dyskonty takie jak Lidl czy Biedronka chcąc zwiększyć rotację miejsc, a jednocześnie zapobiegać blokowaniu miejsc, wprowadzają bezpłatne parkowanie, ale tylko na czas zakupów. Przed opłatą karną kierowcę ustrzeże tylko bilet parkingowy pobrany z automatu i schowany za przednią szybą.

Warto o tym pamiętać, aby zakupy w pobliskim sklepie nie skończyły się rachunkiem podwyższonym o 100 zł.

Więcej o: