Ukraińskie auta jeżdżą bez przeglądu. W UE to nie do pomyślenia

Badanie techniczne pojazdu silnikowego to jedno z systemowych uregulowań dopuszczających auto lub motocykl do ruchu drogowego w Unii Europejskiej. Taki standard nie obowiązuje w Ukrainie, która znajduje się poza granicami wspólnoty. Prywatne ukraińskie pojazdy o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony w ogóle nie mają przeglądów.

Badania techniczne pojazdów mają na celu nie tylko kontrolę ich faktycznego stanu. Służą również poprawie bezpieczeństwa ruchu drogowego i zmniejszeniu liczby wypadków. Kolejny cel to ochrona środowiska naturalnego poprzez zmniejszenie negatywnego wpływu pojazdów silnikowych na otoczenie. Samochody czy motocykle z niesprawnościami są pozbawione możliwości legalnego wyjazdu na drogi.

W Unii Europejskiej okresowe badania stanu technicznego samochodów są obowiązkowe. Dyrektywa 2014/45/UE z dnia 3 kwietnia 2014 r. w sprawie okresowych badań zdatności do ruchu drogowego pojazdów silnikowych i ich przyczep, zobowiązuje państwa członkowskie do przeprowadzania regularnych kontroli stanu technicznego pojazdów, a także do kontroli emisji spalin. Wytyczne jasno regulują minimalny zakres kontroli.

Kraje członkowskie mogą indywidualnie rozszerzyć zakres badań i wprowadzić dłuższe lub krótsze okresy kontrolne. W Polsce w przypadku fabrycznie nowego auta osobowego lub lekkiego dostawczego, należy wykonać przegląd przed upływem trzech lat od daty pierwszej rejestracji. Wówczas badanie jest ważne na kolejne dwa lata. Samochody starsze niż pięć lat muszą pojawiać się na stacjach diagnostycznych obowiązkowo raz w roku.

Ukraińskie osobówki bez badań technicznych

Jak wygląda w Ukrainie kwestia uregulowań dotyczących zdatności pojazdów do ruchu drogowego? Nieco ponad dekadę temu samochód o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony musiał przejść przegląd techniczny raz na dwa lata. W 2011 roku obowiązkowe przeglądy tej grupy pojazdów znajdujących się rękach prywatnych, zostały całkowicie zniesione. Badaniom technicznym podlegają samochody służące do zarobkowego przewozu osób i towarów oraz ciężarówki.

W Ukrainie zapowiadano przełomowe zmiany, mające na celu dostosowanie zasad do unijnych standardów. Nowych uregulowań do dziś nie ma, a osobówki oraz prywatne lekkie auta dostawcze w ogóle nie podlegają badaniom technicznym. Takie auta tylko umownie mają być utrzymywane w bezpiecznym, akceptowalnym stanie. Na ukraińskich jezdniach nie brakuje więc maszyn silnikowych w wątpliwym, a czasami wręcz koszmarnym stanie.

Ukraińskie samochody na polskich drogach

Samochody z ukraińskimi tablicami rejestracyjnymi są na polskich drogach bardzo częstym widokiem. Wojna Rosji z Ukrainą wpłynęła na gwałtowny napływ uchodźców szukających w Polsce schronienia. Jak poinformował IBRM Samar, z danych Straży Granicznej wynika, że w miesiąc od wybuchu zbrojnego konfliktu przejścia graniczne na linii łączącej granicę RP z Ukrainą pokonało ponad 140 tysięcy pojazdów.

Jak to możliwe, że ukraińskie samochody bez wymaganego w naszym kraju przeglądu technicznego, legalnie poruszają się po drogach Rzeczypospolitej Polskiej? Aut legitymujących się ukraińskimi tablicami rejestracyjnymi nie obowiązują unijne przepisy. Są one traktowane jako pojazdy uczestniczące w ruchu międzynarodowym. Muszą jedynie spełniać ogólne wymagania Konwencji o ruchu drogowym z 1968 r., a ta bezpośrednio nie reguluje badań technicznych.

– Ukraina jest sygnatariuszem Konwencji Wiedeńskiej, więc funkcjonariusz podczas kontroli oceni wyposażenie pojazdu zgodnie z wykazem wynikającym z rodzimego prawa o ruchu drogowym. Ono może być odmienne od obowiązującego z punktu widzenia kraju (w tym przypadku Polski), przez który pojazd przejeżdża. Należy pamiętać, że także w samej UE system rejestracji i dokumentacji przeglądów technicznych jest niejednolity – mówi podinsp. Marta Tabasz-Rygiel, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie.

Mężczyznę zatrzymano przy przejściu granicznym w Dorohusku, po stronie ukraińskiejMężczyznę zatrzymano przy przejściu granicznym w Dorohusku, po stronie ukraińskiej Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZ

Ukrainiec musi mieć ubezpieczenie OC

Choć ukraiński kierowca wjeżdżając na terytorium RP swoim autem nie musi okazywać dokumentu potwierdzającego ważność badań technicznych, powinien już mieć ważne ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej (OC komunikacyjne), którego posiadanie jest obowiązkowe. Potwierdzeniem dla takiej polisy jest Zielona Karta. Jeśli dokumentu Zielonej Karty brakuje, po przekroczeniu granicy Polski można uzyskać ubezpieczenie graniczne. Planowane pozostanie na terenie RP dłuższe niż 30 dni, jest związane z wymogiem wykupu stosownej polisy OC. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny posiada system monitorujący ważność polisy. Ponadto, na polskich drogach Ukraińców obowiązują dokładnie te same zasady, co Polaków.

– Rozsądek, bezpieczeństwo własne oraz przewożonych osób i innych uczestników ruchu oraz znajomość międzynarodowych przepisów ruchu drogowego oraz obowiązującego w Polsce znaczenia znaków i sygnałów drogowych gwarantować powinny świadomy i bezpieczny udział w ruchu drogowym – zaznacza podinsp. Marta Tabasz-Rygiel z rzeszowskiej policji.

Przegląd ukraińskiego samochodu w Polsce

Co w przypadku ukraińskiej ciężarówki lub pojazdu dostawczego z nieważnym przeglądem? Czy obywatel Ukrainy może stawić się w polskiej stacji kontroli pojazdów i odnowić w takim miejscu ważność badań?

– Stan prawny na obecną chwilę nie przewiduje możliwości przeprowadzenia okresowego badania technicznego pojazdu obcokrajowca. Przepisy w kwestii badań technicznych nie są ujednolicone w krajach europejskich – wyjaśnia Karol Rytel, dyrektor ds. technicznych Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów.

Prawo Unii Europejskiej nie przewiduje możliwości przeprowadzenia badania niezależnie od kraju rejestracji. Nie ma również żadnych zapisów prawnych, które regulowałyby sytuacje nadzwyczajne.

Zatrzymanie dowodu rejestracyjnego Ukraińcowi

Co w sytuacji, kiedy auto z zagranicznymi tablicami ma niesprawności i może powodować zagrożenie w ruchu? Polski policjant, jednostka Straży Granicznej lub Administracji Skarbowej, mogą cudzoziemcowi zatrzymać dowód rejestracyjny i wystawić pokwitowanie.

– Obywatele Ukrainy są traktowani jak wszyscy kierujący, jako pełnoprawni użytkownicy ruchu drogowego - mając swoje uprawnienia ale i obowiązki podczas pobytu na terenie naszego kraju – podkreśla kom. Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Co dzieje się dalej? Zatrzymany przez 7 dni dokument pojazdu zarejestrowanego za granicą jest w następnej kolejności przekazywany przedstawicielstwu państwa, w którym pojazd jest zarejestrowany. W celu odzyskania dowodu rejestracyjnego obcokrajowiec może zgłosić się na kontrolę w polskiej stacji diagnostycznej.

Jaka w takiej sytuacji procedura będzie zastosowana przez diagnostę? Auto należy potraktować tak, jakby było sprowadzone z zagranicy.

– Stacja kontroli pojazdów, może przeprowadzić badanie okresowe przed pierwszą rejestracją na terytorium RP. Jest to badanie, które potwierdza sprawność pojazdu i wprowadza go do systemu CEP w celu dalszej rejestracji w Polsce. Wykonując takie badanie pojazd musi spełniać warunki techniczne określone w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury – tłumaczy Karol Rytel z PISKP.

Użytkownik usprawnionego pojazdu (w tym przypadku Ukrainiec) zarejestrowanego za granicą, co do którego funkcjonariusz zgłosił zastrzeżenia techniczne, po uzyskaniu pozytywnej opinii uprawnionego diagnosty, otrzyma na piśmie zaświadczenie o przeprowadzonym badaniu technicznym pojazdu. Na tej podstawie będzie mógł odebrać zatrzymany dowód rejestracyjny.

Przypominamy

W Polsce badania techniczne pojazdu zarejestrowanego na terytorium RP jest obowiązkowe - mówi o tym rt. 81 ust. 1 ustawy – Prawo o ruchu drogowym. Brak ważnego przeglądu potwierdzonego w Centralnej Ewidencji Pojazdów, oznacza konsekwencje. Za jazdę samochodem bez okresowych badań technicznych grozi kara finansowa oraz zatrzymanie dowodu rejestracyjnego. Ponadto dla ubezpieczyciela jest to podstawa do odmowy wypłacenia odszkodowania w przypadku kolizji.

Zobacz wideo
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.