Potwór japońsko-włoski. Lamborghini i Honda jako jedność

Można spotkać różne połączenia. Nie wszystkie jednak są dobre np. Civica i Aventadora.

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Pewien diler z Georgii sprzedaje niezwykły twór, który wydawać by się mogło, że nie ma prawa się udać. To połączenie Hondy Civic i Lamborghini Aventadora. Cena? 25 tys. dolarów.

Zobacz wideo Nowa Honda Civic XI na pierwszym filmie

Dawcą jak łatwo zauważyć była Honda Civic z 2009 roku. I to co z nią zrobiono jest strasznie brzydkie, ale trudno oderwać od tego wzrok.

Wspomniany diler to Autoway of Atlanta. Honda Civic XL ma ponad 132.000 mil przebiegu i ktoś bardzo się natrudził i włożył sporo pieniędzy, aby auto przypominało włoskie superauto.

Dopasowanie karoserii, lakieru i wnętrza robi wrażenie. Światła raczej nie pochodzą z oryginalnego Aventadora, tylko z ostatniej generacji Toyoty Celici.

Auto nadal napędzane jest czterocylindrowym silnikiem 1.8, który generuje nieco ponad 140 KM. Połączony jest on z pięciobiegową, manualną skrzynią. Przekazuje ona moc na przednie koła.

We wnętrzu twórca tego pojazdu zainstalował pikowane siedzenia, kierownicę z logo włoskiej marki, a w drzwiach zastosowano Alcantarę albo zamsz. Plastikowa deska rozdzielcza jednak pochodzi z Hondy i auto nadal posiada tylne siedzenia (Aventador takowych nie ma).

Wróćmy jednak na chwilę do nadwozia. To co oczywiście rzuci się w oczy to niewłaściwe proporcje. Wloty powietrza zostały zatkane, a tylne światła składające się z diod LED są schowane za akrylem. Widać również sztuczny dyfuzor, za którym widać oryginalna konstrukcję Hondy.

Trudno sobie wyobrazić, aby ktoś chciał dać za ten twór 25 tys. dolarów. Ani nie wygląda to dobrze ani pewnie dobrze się tym nie jeździ. Ponoć auto na sprzedaż wystawione zostało w grudniu 2020 r. i chyba jeszcze trochę poczeka na nowego właściciela.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.