Ceny aut w Polsce biją rekordy. Nawet mój peugeot 206 właśnie zaczyna drożeć

Jeśli nie musicie, to nie kupujcie teraz używanego samochodu. Ceny wystrzeliły, a drożeje praktycznie wszystko co ma cztery koła i jeździ. Nieważne, czy pójdziecie do salonu, komisu, a może spróbujecie upolować bardzo stare auto.

To jedna z najgorszych rad, jakie można komuś dać, ale tu i teraz to jedyna, która ma sens. O ile naprawdę nie potrzebujesz zmienić samochodu, to warto się zastanowić, czy to odpowiedni czas. I nieważne, o jakim samochodzie myślimy. Nowym a może używanym. Nie musicie zaglądać do cennika albo na stronę z ogłoszeniami, o jego cenie można powiedzieć jedno - właśnie wystrzeliła (w kosmos) i jest wyższa, niż się spodziewacie. Aktualnie ceny dyktuje nie popyt, a podaż.

O aktualnej sytuacji na polskim rynku więcej dowiesz się na stronie głównej gazety.pl

Zobacz wideo Od lat popierają Putina. Teraz odczuli to na własnej kieszeni

To nie jest kraj dla osób szukających samochodu w dobrej cenie

Zepsuł nam się samochód. Znajoma powiedziała, że po okazyjnej cenie sprzeda nam swojego focusa. Kupiła go trzy lata temu za 35 tysięcy zł, a właśnie kupili nowe. Zadzwoniła później, że jednak nie... Sprawdziła ogłoszenia i teraz za takiego focusa trzeba zapłacić minimum 40 tysięcy.
Kupiłem dwa lata temu najzwyklejszego fiata tipo w kombi. Już miałem propozycję, żeby go po tych dwóch latach sprzedać... Za tyle samo, co za niego zapłaciłem.
Wolę robić cały silnik, niż szukać teraz nowego samochodu. Widziałeś co się stało z cenami?

- to tylko kilka przykładów rozmów ze znajomymi, jakie ostatnio przeprowadziłem. Żeby sprawdzić z ciekawości, jak wyglądają ceny peugeota 206, którego wcale nie zamierzam sprzedać, natchnął mnie artykuł naszych kolegów z konkurencyjnego Autokult.pl. Tytuł brzmiał mniej więcej "Nawet graty za tysiąc złotych podrożały. Dwukrotnie". I rzeczywiście. Ceny 206 lekko podskoczyły, a wcale nie mam jakiejś wersji, którą można uznać za klasyka francuskiej motoryzacji. Zwykłe 1.4 w bardzo dobrym stanie.

Zadzwoniłem do Piotra, naszego eksperta od samochodów używanych. On też narzekał że ceny oszalały i coraz trudniej stworzyć zestawienie np. "dobre SUV-y do 30 tysięcy zł", ponieważ wszystko szybko się dezaktualizuje.

Drożeje wszystko. Nowe używane także

Jeszcze ciekawsze dane dostarczyło ostatnio AAA AUTO. Brak nowych samochodów sprawia, że drastycznie podrożały te względnie nowe, ale używane. Ceny aut w wieku do trzech lata wzrosły o 22 proc. w stosunku do stycznia 2021 roku. W porównaniu do 2020 roku jest to nawet wzrost o 39 proc. Poza jednym wyjątkiem największy skok cen dotyczy modeli, które idealnie pasują do tzw. zwykłego Kowalskiego. Rekordy bije choćby focus czy 208. Oto dziesiątka samochodów, których ceny wzrosły o ponad 50 procent.

  1. Ford Focus – 61,8 proc.
  2. Mercedes Klasy S – 61,56 proc.
  3. Peugeot 208 – 60,98 proc.
  4. Audi Q3 – 60,01 proc.
  5. Audi A3 – 59,19 proc.
  6. Nissan Juke – 55,26 proc.
  7. Seat Ibiza – 54,78 proc.
  8. Skoda Octavia – 53,2 proc.
  9. Opel Corsa – 51,32 proc.
  10. Peugeot 2008 – 50,27 proc.

Ceny takich aut może też napędzać fakt, że w sprzedaż używek zaangażowało się wiele salonów samochodowych i dealerów. Ściągają z rynku młode używane samochody, odświeżają je, serwisują i sprzedają dalej. Nowych modeli nie ma, a biznes i tak się kręci. Wiele osób woli skorzystać z takiej opcji, bojąc się, że trafią na auto-pułapkę. Kupno u dealera daje więcej pewności. Zwłaszcza, że ci dają często gwarancję na auto np. na rok.

Dane z importu też nie nastrajają pozytywnie

Niestety. Gdzie nie spojrzymy, to w kwestii cen i samochodów otrzymujemy złe informacje. Kolejnymi newsami o problemach z półprzewodnikami już nikt się nie przejmuje. Spowszedniały. Tak samo jak kilkumiesięczny czas oczekiwania na nowy samochód. Pandemia, powodzie w Azji i wojna w Ukrainie - wszystko to wpływa niekorzystanie na sytuację na rynku mikroczipów, a podanie konkretnej daty, kiedy rynek wróci do normy, to wróżenie z fusów. Pozostaje tylko trzymać kciuki, by stało się to jak najszybciej.

Wysokie ceny na rynku wtórnym napędzić może jeszcze spadający import. Rocznie w Polsce rejestruje się około pół miliona nowych samochodów, a nad Wisłę przyjeżdża milion używanych aut. Zaokrągliliśmy mocno te liczby, ale wyraźnie pokazują, jaki jest trend. Dla większości Polaków najważniejszy jest rynek wtórny.

A właśnie otrzymaliśmy raport Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR o rekordowym spadku importu. Do Polski ściągnięto w lutym tylko 64 235 aut, aż o 9,9 proc. mniej niż w lutym zeszłego roku. To też najgorszy miesięczny wynik od siedmiu lat. Jeśli spojrzymy na styczeń i luty w sumie, to także obserwujemy wyraźny spadek. Rok do roku o 8,4 proc. Mniej samochodów na rynku może przełożyć się na ceny... Eksperci nie mają wątpliwości. Te będą tylko rosnąć.

Chcielibyśmy napisać coś pozytywnego, ale...

Ceny samochodów rosną z tygodnia na tydzień. I nowych, i używanych. To najgorszy moment na zakup auta i na razie nie widać perspektyw na poprawę. Jeśli nie macie noża na gardle i nie musicie zmienić samochodu, to naprawdę warto się z zakupem wstrzymać. A na pewno poświęcić więcej czasu na wyszukanie auta w dobrej cenie. Wciąż da się takie znaleźć, ale jest o to znacznie trudniej. Osoby prywatne także przecież widzą, że wszystko dookoła drożeje i swoje auta wystawiają drożej. Miejmy nadzieję, że z czasem sytuacja się unormuje, a auta przestaną tak koszmarnie drożeć.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.