Opaski z grupą krwi. Czy kierowcy powinni je mieć przy sobie?

O życiu po wypadku drogowym często decydują minuty lub wręcz sekundy. Zatem choć opaska z grupą krwi może wydawać się tandetna, kilka złotych wydanych na nią potrafi być najważniejszą inwestycją w zdrowie.

O bezpieczeństwie na drogach i innych aspektach z nim związanych opowiadamy w serwisie Gazeta.pl.

Skutki wypadków drogowych mogą być poważne. I choć obecnie medycyna jest mocno zaawansowana, a do tego dysponuje nowoczesnymi metodami, w przypadku ofiar zdarzeń drogowych kluczowa jest szybkość działania. Czasami o życiu lub śmierci decydują nie tyle godziny czy minuty, co sekundy! Kluczowa staje się zatem informacja medyczna, a w tym dane dotyczące grupy krwi kierowcy lub pasażera. To może ułatwić transfuzję czy przygotowanie do natychmiastowego zabiegu operacyjnego.

W medycynie ratunkowej mówi się o zasadzie złotej godziny. Chodzi mniej więcej o to, że często pierwsze minuty od wypadku decydują o tym, czy ofiara ma szansę na przeżycie, a także powrót do zdrowia i pełnej sprawności.
Zobacz wideo Jak udzielać pierwszej pomocy? Policjanci tłumaczą krok po kroku

Poszkodowany jest nieprzytomny? Może ma opaskę z grupą krwi

Pół biedy, gdy pasażer lub kierowca są przytomni i swoją grupę krwi znają. Wtedy przekażą ratownikom informację. Gorzej jeżeli ofiara wypadku drogowego jest nieprzytomna. W takim przypadku nie będzie w stanie przekazać ratownikom informacji o cztero- lub pięcioznakowym kodzie. W tym właśnie punkcie otwiera się pole możliwości przed opaskami z grupą krwi. Kosztują grosze, a są w stanie uratować życie. Czy zatem kierowcy powinni je mieć przy sobie? Co do zasady tak. Choć są i inne metody przekazania danych ratownikom.

Silikonowe opaski z grupą krwi można kupić już za jakieś 7 zł. Modele ze skórzanym paskiem i medalikiem z zapisanymi informacjami medycznymi (np. jestem cukrzykiem), potrafią kosztować 80 – 90 zł.

Nóż ratowniczy do pasów bezpieczeństwaTaki nóż powinien mieć każdy kierowca. Albo chociaż brelok bezpieczeństwa

Jak nie opaska, to co? Brelok lub karta identyfikacyjna

Nie każdy kierowca musi chcieć nosi opaskę. Co ważne, w ten sposób wcale nie musi sobie szkodzić. Bo są też inne formy komunikowania się z ratownikami medycznymi. Grupa krwi może być też naniesiona np. na breloczek przyczepiony do samochodowego klucza lub kluczy od domu. Poza tym kierujący i pasażerowie mogą wozić w portfelu Kartę Indentyfikacyjną Grupy Krwi. Dokument jest standaryzowany i przyjmuje formę podobną do dowodu osobistego czy karty bankomatowej. Zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz rekomendacją Instytutu Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie, kartę wyrabia się w wybranych punktach pobrań krwi.

Brak informacji o grupie krwi oznacza czekanie...

No dobrze, ale załóżmy że kierujący nie ma opaski, karty identyfikacyjnej czy chociażby breloczka. Co wtedy? Gdy po wypadku konieczna okaże się transfuzja, lekarz przed jej przeprowadzeniem będzie musiał zidentyfikować grupę krwi. Pobierze od pacjenta próbkę i wykona oznaczenia. To jednak trwa. Mijający czas – powracając na chwilę do pierwszego akapitu tekstu – zdecydowanie zmniejsza szanse na uratowanie życia i powrót do pełnej sprawności.

Więcej o: