"Mój elektryk" już jakiś czas działa. Czy cieszy się zainteresowaniem?

W zeszłym roku uruchomiono program "Mój elektryk". Jak sobie radzi?

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Program „Mój elektryk" miał zachęcić społeczeństwo do kupna auta elektrycznego. Aby to zrobić obiecano dotację na zakup, którą się dostawało po pozytywnym rozpatrzeniu złożonego wniosku.

Zobacz wideo Wideowywiad z Tomkiem Kucharem, kierowcą rajdowym. Czy samochody elektryczne to przyszłość sportowej motoryzacji?

IBRM Samar zdecydowało się sprawdzić, jak sobie radzi wspomniany program. Według informacji otrzymanych od Agnieszki Szmit z biura prasowego Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) do tej pory złożono 1919 wniosków od osób fizycznych. Dopłaty w sumie mają wynosić 40 mln zł. W tym 497 wniosków pochodziło od osób z kartą dużej rodziny.

Podmioty inne niż osoby fizyczne złożyły 904 wnioski, z czego 283 zostały przyjęte. Natomiast w tzw. ścieżce leasingowej programu „Mój elektryk" do 21 lutego tego roku Bank Ochrony Środowiska (BOŚ) zawarł 12 umów współpracy z firmami leasingowymi. Dotychczas pojawiło 690 wniosków o dopłaty w leasingu.

Hyundai Ioniq 5Opinie Moto.pl: Skoda Enyaq iV 80, Hyundai Ioniq 5 i VW ID.4 GTX. Trzy elektryki w zimę

Fundusz zrealizował wypłaty dla 369 wniosków na kwotę blisko 8 mln zł. Na wnioski, które wpłynęły przez BOŚ wypłacono na 356 pojazdów.

Program „Mój elektryk" funkcjonuje dla osób fizycznych od lipca zeszłego roku. Dotacje są przeznaczone na zakup nowego auta osobowego z napędem elektrycznym lub wodorowym, którego cena nie przekracza 225.000 zł. Dla posiadaczy karty dużej rodziny nie ma ograniczeń cenowych.

Przedsiębiorcy natomiast mogą składać wnioski o dotacje od września zeszłego roku.

Więcej o: