Kolejki na stacjach. Eksperci studzą emocje: "Zapasy paliwa są bezpieczne"

Wczoraj na stacjach paliwowych w wielu miastach ustawiły się długie kolejki. Wszystko z powodu spekulacji, że z powodu wojny na Ukrainie może zabraknąć paliwa i wzrosną jego ceny. Internauci wrzucają zdjęcia kolejek i "paragonów grozy", a przedstawiciele rządu i spółek skarbu państwa ostro reagują.

Wczoraj przez Polskę przewinął się ogrom informacji i zdjęć ze stacji paliw. Sygnały o wzmożonym ruchu i kilkugodzinnym oczekiwaniu docierały z każdego regionu Polski. Towarzyszyły im ożywione dyskusje i spekulacje na temat dostępności paliwa w kontekście wojny na Ukrainie.

Więcej informacji na temat sytuacji na Ukrainie przeczytasz na stronie Gazeta.pl

Paliwo podrożeje, ale zapasy są bezpieczne

Eksperci rynku paliwowego studzą emocje internetowych komentatorów tłumacząc, że w najbliższym czasie nie powinno zabraknąć paliwa na stacjach benzynowych. Trzeba mieć jednak na uwadze, że musimy się liczyć z podwyżkami – raczej będzie od kilkunastu do kilkudziesięciu groszy za litr paliwa.

Zobacz wideo

Eksperci z portalu e-petrol.pl podkreślają, że Polska od kilku lat dywersyfikuje dostawy ropy. Surowiec płynie z różnych kierunków, co stawia nas jako kraj w bezpieczniejszej pozycji. Poza tym Polska dysponuje odpowiednimi zapasami, których wysokość jest określona za pomocą ustawy.

Dużo komentarzy odnosi się do tematu ropy dostarczanej z Rosji. Prostuje je wczorajszy komunikat prasowy spółki PERN. Zgodnie z przekazanymi informacjami udział rosyjskiej ropy wynosi w tej chwili mniej niż połowę:

„Dostawy ropy i paliw są zabezpieczone, bo na przestrzeni ostatnich lat realizowaliśmy działania zmierzające do dywersyfikacji dostaw surowca. Jeszcze w 2013 roku rafineria w Płocku przerabiała 98% rosyjskiej ropy. Dzisiaj jej udział w przerobie to mniej niż połowa. W ten sposób zapewniamy stabilność biznesu i wzmacniamy bezpieczeństwo energetyczne nie tylko Polski, ale całego regionu."

Na Twitterze Centum Informacyjnego Rządu pojawiła się informacja informująca o stanie zapasów magazynowych paliw. Tę samą informację potwierdza również spółka PERN.

„Dostawy paliw są w pełni zabezpieczone. Zarówno na poziomie rynku hurtowego jak i detalicznego. Apelujemy o weryfikowanie podawanych informacji."

Obawy rozwiał również Leszek Wiwała, prezes Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego zapewniając, że zapasy w magazynach ropy są wystarczające: "W bazach paliw zapasy wystarczą nawet na 3 miesiące, widać dziś lokalnie panikę wśród kierowców, ale firmy transportowe stoją w gotowości do zwiększonej aktywności. Paliwa dla wszystkich wystarczy" - napisał na Twitterze.

Do sprawy odniósł się także rzecznik resortu aktywów państwowych, Karol Manys, ostrzegając przed próbami dezinformacji związanej z cenami paliw i ich dostępnością:

„Dostawy są w pełni zabezpieczone a ceny stabilne. Paliwa nie zabraknie! Fakenews-y i sianie paniki to element rosyjskiej wojny informacyjnej".

PKN Orlen reaguje na spekulacje

Spółka PKN Orlen ogłosiła komunikat za pośrednictwem mediów społecznościowych w celu ostudzenia komentarzy na temat dostępności paliwa. Z powodu informacji udostępnianych w mediach społecznościowych tylko wczoraj we wszystkich stacjach na terenie całej Polski sprzedaż paliwa wzrosła o 400 procent. Według informacji przekazywanych przez Joannę Zakrzewską, rzeczniczkę prasową PKN Orlen: „dostawy na stacje są realizowane i paliwa nie zabraknie".

Dziś ruch na stacjach benzynowych jest już mniejszy. W celu usprawnienia pracy Orlen czasowo sprzedaje paliwo wyłącznie do baków samochodów. Przedstawiciele spółki podkreślają:

„Dysponujemy odpowiednimi zapasami zapewniającymi ciągłość dostaw i możliwość obsłużenia wszystkich klientów".

Paliwowe „paragony grozy"

W mediach społecznościowych pojawiło się wiele zdjęć prezentujących zawyżone stawki za litr paliwa. Jedno z takich zdjęć, prezentujące cenę 9,99 zł za litr paliwa, udostępnił wczoraj na swoim profilu prezes AgroUnii, Michał Kołodziejczak. Spotkało się to z reakcją prezesa zarządu spółki PKN Orlen. Daniela Obajtka:

„W trybie natychmiastowym rozwiążemy umowę z tą stacją, jak również z każdym innym odbiorcą naszych paliw czy operatorem stacji korzystającej z naszego szyldu, który będzie próbował wykorzystać aktualną sytuację do nieuczciwych praktyk i manipulowania cenami paliw".

Na kolejne reakcje prezesa PKN Orlen nie trzeba było długo czekać. Przed chwilą na Twitterze pojawił się komunikat, w którym Daniel Obajtek informuje o rozwiązaniu umowy ze stacjami, które zawyżają ceny:

"Rozwiązujemy natychmiastowo umowy z 9 stacjami sztucznie zawyżającymi ceny. W drodze są wypowiedzenia dla właściciela 8 stacji kupujących nasze paliwa i 1 stacji korzystającej z naszego logo. Będziemy weryfikować wszystkie sygnały dot. manipulacji cenami i bezwzględnie je zwalczać"

Więcej o: