Tysiące Huracanów wróci do serwisu, bo... ma wystające śruby. Lamborghini musi dołożyć zaślepki

Prawie 5 tysięcy egzemplarzy supersamochodu Lamborghini Huracán ma udać się na naprawę. Wszystko z powodu wystających śrub, które umożliwiają... samodzielną regulację pozycji świateł mijania. Serwis ma jednak dodać brakujące zaślepki.
Zobacz wideo Motospacer ze Skodą Enyaq iV. Pojechaliśmy do Żyrardowa

Produkowany od 2014 roku Lamborghini Huracán to jeden z najbardziej pożądanych w oczach miłośników motoryzacji samochodów. Pod znajdującą się za plecami kierowcy pokrywą silnika drzemie benzynowa jednostka o pojemności 5,2 litra, która przy 8250 obrotach na minutę wykręca 610 koni mechanicznych (i 560 nm przy 6500 obr/min).

Supersamochód sprzedawany jest w nadwoziu coupe lub w wersji Spyder, pierwszą setkę osiąga 3,2 sekundy, drugą w niespełna 10 sekund, a rozpędza się maksymalna do 325 km/h. Problemem w nim nie jest jednak ani niedobór mocy, ani skuteczność hamowania, ale brak jednego, niewielkiego elementu.

Lamborghini "naprawi" prawie 5 tys. Huracánów

Konkretnie chodzi o zaślepkę osłaniającą śrubę służącą do regulacji pozycji świateł mijania w samochodzie. Fabrycznie są one wyregulowane tak, aby nie oślepiały innych kierowców i zaślepione na stałe, aby właściciel auta nie mógł zmienić pozycji lamp.

Lamborghini odkryło jednak w 2020 roku, że 4796 egzemplarzy superauta wyjechało z fabryki bez odpowiedniej zaślepki, a wystająca śruba pozwala na samodzielną regulację świateł. Producent nie podaje, które konkretnie samochody są dotknięte tą "usterką". Wiadomo jedynie, że problem dotyczy części z tych wyprodukowanych w okresie od lipca 2014 roku do maja 2020 roku.

Amerykański oddział włoskiego producenta zgłosił też sprawę do NHTSA, czyli tamtejszego urzędu ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego. Urzędnicy po zastanowieniu stwierdzili, że Huracány mogą oślepiać innych uczestników ruchu, czyli zagrażają bezpieczeństwu. Muszą zatem zostać naprawione, by móc dalej poruszać się po drogach za oceanem.

Do połowy kwietnia właściciele włoskiego supersamochodu mieszkający w USA mają zgłosić się ze swoim pojazdem do serwisu, który za darmo zamontuje brakujące zaślepki. Co ciekawe, jeśli ktokolwiek naprawił problem wcześniej na własny koszt (i może to udowodnić) otrzyma zwrot poniesionych kosztów.

Przyczyną problemu był "błąd ludzki", który wystąpił na etapie montażu ostatnich elementów samochodu w fabryce. 

Więcej motoryzacyjnych ciekawostek znajdziesz na Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.