W wypadku zginęła dwójka młodych ludzi. Diagnoście, który dopuścił auto do jazdy, grozi do 8 lat więzienia

Pod koniec sierpnia w 2020 r. doszło do tragicznego wypadku, w którym zginęło dwoje młodych ludzi. Prokuratura chce pociągnąć do odpowiedzialności diagnostę samochodu, którym jechali.

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

31 sierpnia 2020 r. na drodze numer 92 w Pomarzanach w Wielkopolsce, na tzw. starej trasie poznańskiej prowadzącej z Kutna do Konina, doszło do tragicznego wypadku. Osobowy Mercedes wpadł pod ciężarówkę Scania.

Zobacz wideo Poszukiwany trzema listami gończymi próbował uciec przed policją. Wjechał w znak drogowy

Na miejscu zginęła 19-latka, która kierowała samochodem oraz dwa lata starszy od niej mężczyzna. Przeżyło tylko 10-letnie dziecko, które podróżowało razem z nimi, ale i ono doznało poważnych obrażeń. Po dwóch latach śledztwa pojawiły się nowe elementy w tej sprawie.

Według prokuratury i biegłego, który opiniował uszkodzenia,  diagnosta, który dopuścił niesprawne auto do ruchu, powinien stanąć przed sądem.

Badanie technicznePolicja zamontowała kamery. Może być aż 200 aut z "lewym" przeglądem

Radio Łódź dowiedziało się od prokuratury w Łęczycy, że Mercedes, którym podróżowały ofiary, zaledwie siedem dni wcześniej przeszedł tzw. przegląd rejestracyjny. Według ustaleń biegłego, usterki, które zostały wykryte już po wypadku, dyskwalifikowały pojazd do poruszania się po drogach oraz do pomyślnego przejścia badania technicznego.

Prokuratura skierowała sprawę diagnosty do sądu. Jeśli zostanie udowodnione mu przestępstwo, według kodeksu karnego grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Starostwo Powiatowe w Kutnie już teraz cofnęło mu uprawnienia do wykonywania zawodu.

Więcej o: