Jest nowy taryfikator, więc są i nowe mandaty. Bardzo wysokie mandaty

Nowy taryfikator bardzo wyraźnie podniósł minimalny i maksymalny poziom kar za różne wykroczenia na drodze. Przekonali się o tym już pierwsi kierowcy, którzy muszą zapłacić nawet kilka tysięcy złotych mandatu. Policja co chwila informuje jednak o kolejnych piratach drogowych.
Zobacz wideo Mandaty za prędkość w Polsce. Ile kierowcy zapłacą za jakie przewinienia?

Nowy taryfikator mandatów miał być postrachem kierowców, którzy nieszczególnie przejmują się przepisami. I jest. Kary w wysokości od kilkuset do kilku tysięcy złotych kierowcy otrzymać mogą nawet za przewinienia, które wcześniej "kosztowały" wielokrotnie mniej.

Więcej o mandatach przeczytasz na Gazeta.pl

Codziennie policja wystawia nowe, wyższe mandaty

Groźba drastycznych kar prawdopodobnie przekonała wielu kierowców, aby zdjęli nogę z gazu i zachowali znacznie większą ostrożność. Ale nie wszystkich. Już w Nowy Rok policja zatrzymała kierującą, która tuż przed pasami wyprzedzała samochód, który zatrzymał się, aby przepuścić pieszego. Kierująca nie przejmowała się nawet faktem, że samochodem tym był oznakowany radiowóz. Policja "nagrodziła" ją za ten czyn mandatem w wysokości 1500 zł.

W policyjnych mediach społecznościowych podobnych historii jest jednak znacznie więcej. 1 stycznia tylko warszawski oddział grupy Speed nałożył po kilkanaście mandatów w wysokości 1500 i 2000 zł. Tego dnia (do wieczora) rekordzistą był kierowca, który pędził Mostem Siekierkowskim blisko 160 km/h. Dostał 2500 zł kary i stracił prawo jazdy.

Warszawski rekord szybko udało się jednak poprawić. Tego samego dnia, późnym wieczorem funkcjonariusze złapali innego kierującego, który Trasą Siekierkowską pędził aż 180 km/h. Nie stracił jednak prawa jazdy, bo... już go nie miał. Miał za to sądowy zakaz prowadzenia pojazdów i... blisko 2 promile alkoholu w organizmie. Samego tylko 1 stycznia w całej Polsce zatrzymano jeszcze 385 inne osoby jadące po pijaku.

Bardziej spokojny (przynajmniej w Warszawie) okazał się 3 stycznia. Stołeczna policja nie zatrzymała tego dnia nikogo, kto przekroczyłby dozwoloną prędkość w terenie zabudowanym o 50 km/h, co oznacza, że nikt z tego powodu nie stracił uprawnień.

Dzień wcześniej działo się jednak w województwie lubuskim. Lubuska policja zrobiła podsumowanie drugiego dnia bieżącego roku. Wystawiono wtedy pięć mandatów 800-złotowych (przekroczenie prędkości), jeden w wysokości 1000 zł (przekroczenie prędkości) i dwa 1020-złotowe (kolizja). Dodatkowo za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h zabrano prawo jazdy czterem osobom i wystawiono po dwa mandaty w wysokości 1500 i 2000 zł.

Nowy taryfikator przydał się też do ukarania kierowców, którzy pędzili znacznie powyżej 50 km/h ponad dopuszczalnym limitem w wielu innych miastach całej Polski. Na przykład w Ostrołęce 3 stycznia wystawiono 2500-złotowy mandat i odebrano prawo jazdy osobie, która w obszarze zabudowanym jechała o 71 km/h więcej niż można było.

Więcej o: