Ofiara śmiertelna i 20 rannych po wypadku w Paryżu. Kierowca wini teslę

W stolicy Francji wydarzył się makabryczny wypadek. Kierowca Tesli Model 3 stracił panowanie nad autem i potrącił co najmniej 20 osób. Zginął jeden człowiek, pozostali są ranni. Sprawca twierdzi, że samochód nie reagował na próby hamowania.

Wypadek wydarzył się 11 grudnia. Najpierw napisały o nim lokalne gazety, potem Reuters, a teraz media na całym świecie. Kierowca Tesli Model 3 jest taksówkarzem jednej z najpopularniejszych paryskich korporacji "G7". W jej flocie jeździ 9 tys. aut, w tym 37 tesli. Firma wstrzymała jazdy samochodami tej marki do wyjaśnienia sprawy.

Szukasz najświeższych wiadomości ze świata? Znajdziesz je na gazeta.pl

Sprawca wypadku miał tego dnia wolne i jechał z rodziną na weekendowy obiad. Twierdzi, że w pewnym momencie samochód zaczął gwałtownie przyspieszać, potem zatrzymał się na czerwonym świetle, a później znowu przyspieszył.

Podobno nie reagował na próby hamowania, potrącił rowerzystę (nie przeżył zderzenia) i trójkę pieszych. Potem wjechał w kolejne osoby. Świadkowie myśleli, że mają do czynienia z zamachem terrorystycznym. Kierowca zeznał policji, że próbował wytracić prędkość, celując w różne przeszkody i samochód w końcu się zatrzymał. 

Youtuberzy chcieli być jak prowadzący program Top GearChcieli być jak prowadzący "Top Gear". Teraz mają wyroki zamiast aut

Centrala Tesli zareagowała dość szybko. Ponieważ firma ma wgląd do danych wszystkich aut w czasie rzeczywistym, sprawdziła zapisy tesli, która brała udział w wypadku i przekazała je francuskim władzom. Przedstawiciele Tesli twierdzą, że nie widać żadnego błędu oprogramowania. Ich zdaniem samochód pod względem technicznym przez cały czas zachowywał się poprawnie.

Paryska policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Według Reutersa burmistrz 13. dzielnicy Paryża, w której wydarzył się śmiertelny wypadek, Jerome Coumet powiedział, że wyniki wstępnego śledztwa sugerują zaklinowanie się pedału przyspieszenia.

 

Wypadek tesli w Paryżu. Winny samochód czy kierowca?

Jeszcze za wcześnie na wyciąganie wniosków, ale zastanówmy się, czy to w ogóle możliwe, że tesla przestała słuchać się kierowcy? Teoretycznie tak, ale statystyki dowodzą, że przeważająca większość wypadków jest winą ludzi, a nie maszyn, bo to oni zawodzą o wiele częściej.

W 2009 roku Toyota miała problem w USA, kiedy setki właścicieli złożyło do sądu zbiorowe pozwy, oskarżając firmę o wadliwe działanie pedału przyspieszenia. Wizerunek firmy poleciał na łeb na szyję, a odszkodowania liczyło się w milionach dolarów. Później okazało się, że wszystkie wypadki wydarzyły się z winy kierowców, którzy mylili pedał gazu z hamulcem.

Ruch na ulicach ParyżaRuch na ulicach Paryża fot. ŁK

Ciężarówki (zdjęcie ilustracyjne)110 lat więzienia dla kierowcy ciężarówki, który stracił hamulce. Seria uchybień

Gdyby w paryskim wypadku brało udział auto innej marki, w ogóle nie byłoby dyskusji na temat ewentualnej winy samochodu. Wszystko z powodu przemawiającej do wyobraźni nazwy: Autopilot, agresywnej polityki reklamowej Tesli i klientów, którzy uwierzyli w jej prawdziwość.

Tymczasem według prawa Autopilot to takie samo urządzenie jak tempomaty w autach innych marek. Być może w teslach działa bardziej sprawnie niż w wielu innych autach, ale na pewno nie zdejmuje z kierowcy odpowiedzialności za skutki nieostrożnej jazdy.

Gdyby sugerować się nazwą, można by równie dobrze stwierdzić, że wszystkie auta powinny jeździć samodzielnie. W końcu ich nazwa "samochód" też to sugeruje. W historii marketingu jest wiele przypadków, że ludzie uwierzyli w reklamowe hasła zbyt mocno. Czasami to pomogło firmom, które je stosowały, czasem wręcz przeciwnie.

Zobaczymy, jaki będzie bilans Tesli i jej Autopilota FSD (Full Self-Driving), ale zgodnie z przepisami jest takim samym autem, jak wszystkie inne. Niezależnie od tego, czy włączymy aktywny tempomat, prowadzi dalej kierowca. Chyba że nastąpi awaria któregoś z układów i człowiek staje się bezradny. Miejmy nadzieję, że wyniki śledztwa rozwieją wszelkie wątpliwości dotyczące wypadku w 13. dzielnicy Paryża.

Ruch na ulicach ParyżaRuch na ulicach Paryża fot. ŁK

Więcej o: