Jak prawidłowo odśnieżać auto? Skrobanie samych szyb nie uchroni przed mandatem

Zimowy rytuał? Po tym jak o poranku zejdziesz do samochodu, musisz przygotować do jazdy jego nadwozie. Tak, zajmie ci to kilka minut. W ten sposób uchronisz się jednak przed niebezpieczeństwem i nawet pięciusetzłotową grzywną.

Porady eksploatacyjne związane z jazdą autem znajdziesz również w serwisie Gazeta.pl.

Pytanie zadane w tytule tego materiału wydaje się strasznie naiwne. Każdy kierowca przecież powinien wiedzieć, jak prawidłowo odśnieżyć auto. Niestety czasami w życiu bywa tak, że prowadzący mają największe problemy właśnie z oczywistymi oczywistościami. I żeby się przekonać o tym, że w tym przypadku też tak jest, wystarczy wyjechać na polskie drogi. Najbardziej niebezpieczna metoda? Nadal można spotkać auta odśnieżone na tzw. czołgi. To oznacza, że kierowca odśnieża wyłącznie trzy niewielkie prostokąty na szybach – przedniej i bocznych. Reszta śniegu zostaje – w końcu sama spadnie z nadwozia w czasie jazdy.

Zobacz wideo Orzysz. 24-latek zrobił rajd po parku i kładce dla pieszych

Jak prawidłowo odśnieżyć samochód?

No dobrze, zatem jak prawidłowo odśnieżyć samochód? Tak naprawdę odpowiedzi na tak zadanie pytanie można udzielić jednym zdaniem. Odśnieżyć należy cały samochód, a w tym szyby, dach, maskę, błotniki czy zderzaki. Kolejnym krokiem jest skrobanie szyb. No i tu właśnie kierowcy często łapią się w kolejną pułapkę... Bo żeby ułatwić sobie zadanie, przed odśnieżaniem odpalają silnik i czekają aż szron sam zejdzie, pod wpływem działania ciepłego powietrza płynącego z nawiewów.

W tym punkcie warto wyjaśnić, że klimatyzacja po porannym rozruchu nie przyspiesza w żaden sposób usuwania szronu z szyb. Dużo bardziej skuteczne jest ogrzewanie przedniej lub tylnej szyby. Ono realnie ułatwia kierowcy życie!

Pułapka tej sytuacji polega na tym, że polskie przepisy mówią wyraźnie. Kierowca po postoju trwającym więcej niż 60 sekund, musi zgasić silnik. A odśnieżanie nadwozia z pewnością zajmuje dłużej niż minutę. Zignorowanie prawa powoduje, że właściciel auta ryzykuje mandatem. Nie, to nie oznacza, że po osiedlach chodzą patrole sprawdzające w jaki sposób prowadzący odśnieżają auta. Mimo wszystko kierowca może mieć takiego pecha, że osiedlową uliczką akurat będzie przejeżdżał patrol. A jego zatrzymanie może kosztować od 100 do nawet 300 zł.

Tak naprawdę metoda na legalne pozbycie się szronu z szyb i większej części śniegu z dachu przy pomocy układu wentylacyjnego jest jedna. W aucie musi być zastosowane ogrzewanie postojowe. Kierowca ustawia Webasto tak, aby zaczęło działać na kilkanaście minut przed jego przybyciem do auta.

Odśnieżanie to nie sugestia. To prawny obowiązek!

Nieprawidłowo odśnieżony samochód tworzy realne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Szron zalegający na szybach ogranicza pole widzenia kierowcy, podczas gdy śnieg sypiący się z dachu sprawia, że mniej widzą inni użytkownicy drogi. A to w połączeniu np. ze śliską nawierzchnią może stanowić idealną receptę na kolizję drogową. Stąd m.in. art. 66 ustawy Prawo o ruchu drogowym, który nakłada na właściciela obowiązek mówiący o tym, że pojazd musi być utrzymany w taki sposób, aby nie zagrażał innym uczestnikom ruchu.

Odśnieżony samochódŚnieg zasypał trawnik lub kopertę. Kierowca może dostać bardzo wysoki mandat

Mandat za nieodśnieżony samochód to nawet 500 zł

Ogromne znaczenie przygotowania auta do jazdy zimą sprawia, że mandat za błędy kierowcy może być naprawdę dotkliwy. W sytuacji, w której właściciel auta nieprawidłowo odśnieży nadwozie lub nie zeskrobie wszystkich szyb, może otrzymać grzywnę wynoszącą od 20 do 500 zł. To jednak dopiero początek zimowych mandatów. Bo może się okazać, że prowadzący odśnieży prawie całe nadwozie, ale zapomni o... zderzakach czy pasie przednim. Jeżeli z tego powodu numery rejestracyjne staną się nieczytelne, policjanci mogą ukarać kierowcę mandatem na poziomie 100 zł.

Co gorsze, w przypadku tablic rejestracyjnych pojawią się też punkty karne. Wykroczenie wiąże się z dopisaniem 3 punktów do konta kierowcy. Śnieg zalegający w okolicy zderzaka to jednak też częściowo zasłonięte światła. A to oznacza mandat sięgający nawet 200 zł i nawet 4 punkty karne.
Więcej o: