Co grozi za drift w Polsce? Kierowca BMW usłyszał zarzut, za który może dostać 5 lat

Drift jest formą zimowej zabawy kierowców? Aby się o tym przekonać, wystarczy popatrzeć na ślady w świeżym śniegu na większych parkingach. Zabawa może się jednak skończyć naprawdę źle. Kierowca BMW usłyszał zarzut, za który może dostać 5 lat więzienia.

Więcej porad z zakresu prawa drogowego znajdziesz również w serwisie Gazeta.pl.

Pierwsze opady śniegu, pusty plac, wieczór i sprawny hamulec ręczny w samochodzie. Połączenie tych wszystkich okoliczności sprawia, że kierowców często ponosi fantazja. Chcąc dopracować swoje umiejętności lub po prostu zaimponować znajomym, decydują się na drift. Kręcenie tzw. bączków rzeczywiście wygląda efektownie. Niestety dość efektownie może się też skończyć. W sieci nie brakuje filmików, na których widać auto wpadające np. na latarnię. Za driftem nie przepadają też opony i... policja. Bo gdy patrol drogówki wypatrzy poczynania kierowcy, z pewnością sytuacja nie zakończy się oklaskami.

Zobacz wideo Śląska autostrada. Z dachu osobówki spadał śnieg. Kierowca był zaskoczony mandatem

Driftujące BMW, czyli 12 tys. kosztów i nawet 5 lat więzienia

Driftowanie niezwykle nieprzyjemnie zakończyło się ostatnio np. dla 21-latka z BMW w Ostrowsku. W tym jednak przypadku kierujący popełnił dwa zasadnicze błędy. Po pierwsze sytuacja miała miejsce jeszcze przed opadami śniegu. Po drugie prowadzący źle wybrał miejsce, bo postanowił kręcić bączki na boisku sportowym. Ślizgi doprowadziły do uszkodzenia murawy. Straty zostały ocenione na blisko 12 tys. zł. Konsekwencje? Przede wszystkim kierowca usłyszał zarzut zniszczenia mienia. Za to grozi mu kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Poza tym na poczet przyszły kar, śledczy zabezpieczyli samochód 21-latka.

Drift oznacza mandat do 500 zł, a nawet utratę prawa jazdy!

Właściciel BMW z Ostrowska wykazał się wyjątkową fantazją. To trzeba mu przyznać. Za to spotka go zatem surowa kara. Nie każdy drift odbywa się jednak na boisku i nie każdy kończy się zniszczeniem mienia. Każdy jednak może oznaczać wysoką grzywnę. Choć Kodeks wykroczeń nie odnosi się do samego pojęcia driftu, przepisy nadal regulują tą kwestię. Kręcenie bączków to bowiem nic innego, jak niezachowanie należytej ostrożności i spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. To oznacza do 500 zł mandatu i 6 punktów karnych.

W skrajnym przypadku driftowanie na pustym placu zakończy się nie tylko mandatem, ale i odebraniem prawa jazdy. Policjanci odbiorą dokument, a decyzję w sprawie tego, na ile czasu wstrzymane zostaną uprawnienia, podejmie sąd.

Legalny drifting w SzczuczynieTak legalnie driftują w Szczuczynie. Burmistrz miał dobry pomysł [WIDEO]

Driftem zajmą się nowe przepisy. A nowy mandat...

Warto pamiętać o tym, że nawet 500-złotowy mandat i ewentualne odebranie prawa jazdy to konsekwencje, które są aktualne dziś. Już w nowym roku stan prawny może się jednak zmienić. Rząd widzi problem i chce mu przeciwdziałać. W nowelizacji ustawy o ruchu drogowym ma się zatem pojawić zapis dotyczący wyścigów ulicznych i osób, które driftują swoimi samochodami. Na razie nie wiadomo o jakich dokładnie kwotach i ilości punktów karnych mowa. To okaże się pewnie bliżej daty wprowadzenia nowego taryfikatora – tj. w okolicy 1 stycznia 2022 roku.

Więcej o: