Ustawa fotoradarowa. Kierowca się nie przyzna? Zapłaci właściciel auta. Aż 8 tys. zł

W zeszłym roku aż 40 proc. mandatów z fotoradarów nie zostało opłaconych. W zwiększeniu skuteczności może pomóc nowelizacja ws. automatycznego karania właścicieli pojazdów za mandaty z fotoradarów

Fotoradary robią zdjęcia, a kierowcy nie płacą mandatów

W Polsce dyskusja o mandatach toczy się dwutorowo. Pierwszym wątkiem jest zaostrzenie taryfikatora i wyraźne podwyższenie mandatów. Drugim znaczne uszczelnienie całego systemu. To właśnie w tym celu powstaje tzw. ustawa fotoradarowa. W zeszłym roku aż 40 proc. mandatów z fotoradarów nie zostało opłaconych. Powody są przeróżne. Czasem złapany zostanie pojazd uprzywilejowany, innym razem osoba na zagranicznych tablicach (choć tu skuteczność karania wyraźnie rośnie) albo zdjęcie jest niewyraźne.

O nowych mandatach na bieżąco informujemy na stronie głównej gazety.pl

Problemem są też polscy kierowcy, którzy nie chcą się przyznać do popełnienia wykroczenia. Właściciel twierdzi, że nie ma pojęcia, kto danego dnia jechał jego samochodem i nie wskazuje kierowcy złapanego przez fotoradar, a służby mają związane ręce. Zdarza się, że uda im się udowodnić, że na zdjęciu widać właściciela, ale nie zawsze. Od stycznia 2022 r. za niewskazanie, kto kierował samochodem będzie w Polsce grozić grzywna w wysokości aż ośmiu tysięcy złotych.

Zobacz wideo

Właśnie dlatego rząd planuje wprowadzenie tzw. ustawy fotoradarowej. - Kara za nie (wykroczenia drogowe - red.) musi stać się nieuchronna, tak aby ograniczyć nadmierne ryzyko wśród kierujących. Działania reformatorskie pozwolą na wzrost skuteczności egzekwowania kar przekładając się na poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego nie tylko w miejscach objętych interwencją, ale również na całej sieci dróg poprzez stopniową eliminację z dróg kierowców, którzy trwale nie stosują się do przepisów ruchu drogowego - mogliśmy przeczytać w Krajowym Planie Odbudowy, czyli rządowym dokumencie, w którym opisane jest na co przeznaczone będą pieniądze z Funduszu Odbudowy.

W przypadku zdjęcia z fotoradaru do odpowiedzialności będzie pociągnięty właściciel samochodu. Rząd chce zablokować możliwość migania się przed zapłatą za mandat.

Specjalizujący się w kwestiach bezpieczeństwa drogowe portal brd.24.pl poinformował, że nowelizacja ws. automatycznego karania właścicieli pojazdów za mandaty z fotoradarów zostanie przekazana do dalszych prac, a więc konsultacji społecznych.

Drogówka Laserowy miernik prędkości jednak się mylił. Kierowca wygrał sprawę w sądzie

Mają być trzy opcje:

  • Właściciel przyznaje się, że to on kierował samochodem albo wskazuje kierowcę, który to robił. Wtedy winny płaci mandat i dostaje na swoje konto punkty karne.
  • Właściciel nie wie, kto prowadził, ale może przyjąć mandat na siebie. Wtedy będzie musiał tylko zapłacić karę. Nie dostanie punktów karnych.
  • Najciekawszy jest punkt trzeci. W momencie, w którym właściciel nie będzie chciał współpracować ze służbami. Nie przyzna się do winy, nie wskaże innego kierowcy i w ogóle nie podejmie korespondencji ze inspekcją transportu drogowego, to zostanie automatycznie ukarany. Właśnie ten scenariusz ma wyeliminować kierowców, migających się przed płaceniem mandatów.

Ustawa fotoradarowa w tym kształcie jest już podobno gotowa od 2017 r., ale do tej pory leżała w szufladzie w resorcie infrastruktury. Jeśli informacje się potwierdzą, to może to oznaczać, że rząd zamierza uderzyć w piratów drogowych na dwa sposoby. Po pierwsze, podwyższyć wyraźnie mandaty, a po drugie nie pozwolić na unikanie tych z fotoradarów. Składa się to w logiczną całość. Na jakąkolwiek konkretną datę wejścia w życie "ustawy fotoradarowej" jest jednak jeszcze za wcześnie.

Więcej o: