Więcej porad dotyczących mandatów znajdziesz również w serwisie Gazeta.pl.
Pierwsze przymrozki nocą za nami. Kierowcy powoli przyzwyczajają się zatem do skrobania szyb o poranku. O czym powinni pamiętać? Przede wszystkim o dobrej skrobaczce. Zbyt twarda lub zabrudzona spowoduje, że przez sezon można mocno podrapać szybę. Skrobanie szyb to też kwestia... mandatu. Nie, za samo skrobanie kierowca nie zostanie ukarany. Wręcz może spodziewać się kary, gdy szronu z szyb nie zdrapie. To, o jakiej karze piszemy, wyjaśni się już w kolejnym akapicie.
W sytuacji, w której kierowca ruszy samochodem z oszronionymi szybami, może dostać od 20 do nawet 500 zł mandatu! I przed karą nie ustrzeże go np. "wydrapanie" niewielkiego okienka w przedniej szybie.
Skoro za skrobanie szyb nie można dostać kary od policjanta. Za co można dostać? Przede wszystkim za... pracujący w tym czasie silnik. Pozostawienie w pojeździe silnika pracującego na postoju w obszarze zabudowanym sprawia, że funkcjonariusze mogą wypisać kierowcy 100-złotowy mandat. Po minucie postoju według przepisów jednostkę napędową należy bowiem zgasić. I nie pomogą tu żadne tłumaczenia dotyczące tego, że prowadzący skrobiąc szyby chciał jednocześnie rozgrzać silnik. Dyskusja może bowiem tylko sprawić, że mandat dodatkowo wzrośnie.
Skrobanie szyb przy włączonym silniku równie dobrze może zostać zakwalifikowane przez policjantów jako powodowanie nadmiernego hałasu i nadmiernej emisji spalin do środowiska. A wtedy grzywna wzrośnie trzykrotnie. 300-złotowy mandat nadal nie wyczerpuje wszystkich narzędzi pojawiających się w rękach funkcjonariuszy. Mogą oni również ukarać kierowcę niższą grzywną. Mandat o wartości 50 zł należy się wtedy, gdy policjanci uznają iż kierowca oddalił się od samochodu z włączonym silnikiem.
Pracująca jednostka napędowa w czasie skrobania szyb to wykroczenie, które jest bagatelizowane przez kierowców. To jednak nie do końca słuszny pogląd. I przekona się o tym każdy prowadzący, który w wyniku dyskusji z policjantami zdecyduje się na odrzucenie 300-złotowej kary. Odmowa przyjęcia mandatu oznacza skierowanie wniosku do sądu. Sędzia z kolei ma możliwość wlepienia kierowcy grzywny o wartości wynoszącej nawet... 5 tys. zł. To dopiero surowa kara!