Serię porad motoryzacyjnych znajdziesz również w serwisie Gazeta.pl.
Jesienne opady deszczu i pierwsze przymrozki zbierają żniwo. Na powierzchni dróg pojawiają się głębokie dziury. I są one kluczowe nie tylko z punktu widzenia komfortu jazdy. Bo w skrajnym przypadku mogą doprowadzić do uszkodzenia pojazdu. Gdy dziura przybiera formę kałuży lub jest zasypana przez liście, a kierowca najedzie na nią np. z prędkością 50 km/h, auto może zostać nawet unieruchomione. Stanie się tak wtedy, gdy uszkodzona zostanie opona, felga lub zawieszenie. Co w takim przypadku? Kierowca nie tyle może, co powinien starać się o odszkodowanie. Ma do tego pełne prawo.
W tym punkcie warto pamiętać o tym, że uprawnienie do odszkodowania jeszcze nie oznacza, że kierowca dostanie jakieś pieniądze. Aby to stało się możliwe, powinien przygotować konieczną dokumentację. Podstawą może być np. raport policyjny lub notatka straży miejskiej. Służby takie warto wezwać na miejsce. Gdy nie jest to możliwe, quasi-raport warto przygotować samemu. Trzeba opisać w nim okoliczności zdarzenia, rodzaj i charakter uszkodzeń oraz w miarę możliwości wskazać personalia i dane kontaktowe ewentualnych świadków.
Jednym z ważniejszych elementów jest dokumentacja fotograficzna. Ta powinna przedstawiać nie tylko uszkodzenia pojazdu, ale przede wszystkim miejsce zdarzenia i dziurę w jezdni. Dobrze, gdyby dokumentacja pozwalała na precyzyjną identyfikację miejsca – bo przedstawia np. słupek pikietażowy. Gdy zdjęcia są gotowe, kierowca może przejść do kolejnego kroku – ustalenia właściciela lub zarządcy drogi. Sprawa będzie prosta w przypadku dróg publicznych, bo:
Oczywiście dziury w jezdni występują nie tylko na drogach publicznych. A to oznacza, że uszkodzenie pojazdu jest też możliwe poza nimi. To w tym przypadku tak naprawdę zaczną się największe problemy. Bo czasami zarządcą jest spółdzielnia lub wspólnota mieszkaniowa albo osoba prywatna. W ustaleniu danych pomóc może policja lub np. Urząd Gminy.
Przygotowanie dokumentacji i ustalenie zarządcy lub właściciela oznacza, że kierowca może oficjalnie skierować roszczenie. Podstawa? Tą stają się przepisy wskazujące, że każdy właściciel ponosi odpowiedzialność za utrzymanie drogi w odpowiednim stanie. Do roszczenia można dodać wcześniej uzyskany kosztorys naprawy, a w sytuacji w której na pokrycie kosztu zdecydował się kierowca, rachunek z warsztatu i kosztorys. Tak sporządzony wniosek powinien zakończyć się wypłatą odszkodowania lub przekazaniem kierowcy danych instytucji ubezpieczającej od odpowiedzialności cywilnej daną jednostkę.
Roszczenie oczywiście może zostać odrzucone. W takim przypadku kierowcy przysługuje prawo do odwołania lub wystąpienia z powództwem do sądu cywilnego. Podczas odwoływania konieczne może być np. uzupełnienie dokumentacji lub potwierdzenie jej za pomocą chociażby opinii rzeczoznawcy. Jakie są najczęstsze powody odrzucenia roszczenia? Zarządca drogi może się tłumaczyć tym, że dane miejsce było oznaczone odpowiednim znakiem ostrzegawczym, a prowadzący nie dostosował prędkości do informacji zawartej na tablicy.
Na koniec przygotowaliśmy jeszcze paczkę dodatkowych informacji prawnych, o których, starając się o odszkodowanie za dziurę w jezdni, kierowca powinien wiedzieć. I tak: