Polska zima to nic w porównaniu z rosyjską. Oto jak uruchomić auto przy -60 stopniach Celsjusza

Pół godziny nagrzewania auta elektryczną nagrzewnicą, potem pierwsza próba odpalenia silnika. Z takimi problemami muszą mierzyć się mieszkańcy wyjątkowo mroźnych części Rosji. Jak uruchomić zamarznięty pojazd przy -60 stopniach Celsjusza?
Zobacz wideo Mroźna zima a globalne ocieplenie. „Utrwaliło się oczekiwanie, że będzie tylko cieplej"

Zima w oczach większości kierowców to nic przyjemnego. Wręcz przeciwnie. Przysparza nam mnóstwa problemów (i dodatkowych kosztów). Oznacza m.in. konieczność wymiany opon (i przechowywania drugiego kompletu), każdorazowego odśnieżania lub odladzania elementów auta oraz trudne warunki na drodze spowodowane śliską nawierzchnią.

Najgorszym problemem są pojawiające się czasem kłopoty z uruchomieniem silnika na mrozie. Dotyczy to szczególnie posiadaczy starszych samochodów. Nasze problemy to jeszcze nic w porównaniu z tym, z czym zmagać muszą się mieszkańcy zdecydowanie bardziej mroźnych rejonów naszej planety - np. Jakucji.

Jak uruchomić silnik przy -60 stopniach Celsjusza? 

Jakucja to jedna z republik wchodząca w skład Federacji Rosyjskiej, położona w azjatyckiej części kraju. Charakteryzuje się wybitnie suchym klimatem kontynentalnym z ciepłym latem, ale też długą i wyjątkowo mroźną zimą. W miesiącach zimowych temperatura spada czasem do nawet -60 stopni Celsjusza.

Proces uruchamiania silnika samochodu w takich warunkach zajmuje znacznie więcej czasu i jest zdecydowanie bardziej kłopotliwy niż nawet podczas dużych mrozów nad Wisłą. Filmik, który za chwilę zobaczycie, powstał co prawda w styczniu br., a we wtorek przypomniał o nim serwis Auto Świat. Wideo nie straciło jednak na aktualności, bo - choć obecnie w Jakucji wciąż jest całkiem "ciepło" (w Jakucku jest kilka stopni poniżej zera) - prawdziwa zima nadchodzi wielkimi krokami.

 

Wideo nagrano przy -58 stopniach Celsjusza, a auto było na tyle zmrożone, że konieczne było wcześniejsze odmrożenie samochodu. Pojazd szczelnie okryto, a w ruch poszła elektryczna nagrzewnica, którą podłączono do prądu pociągniętego z pobliskiego bloku mieszkalnego. Cały proces ogrzewania auta zajął zdaniem autorów nagrania ok. 30 minut.

Po odkryciu wystarczyło podłączyć akumulator i po kilku próbach silnik samochodu odpalił. Pojazd następnie ponownie okryto (sam silnik również) i pozostawiono do nagrzania. Taki sposób okazał się skuteczny, choć nie bezproblemowy, bo bardzo gorące powietrze z nagrzewnicy stopiło część zderzaka samochodu. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.