Śmieciarka blokuje drogę. Można legalnie złamać przepisy, omijając ją?

Małe wojny między kierowcami osobówek i śmieciarek odbywają się każdego dnia. Śmieciarki mają pomarańczowe lampy błyskowe. Czy prowadzący auta osobowe są bezbronni? No właśnie nie. Bo czasami mogą "legalnie" złamać przepisy.

Kierowca śmieciarki nie ma łatwego zadania. Mierzącym nawet ponad 7 metrów i ważącym blisko 17 ton pojazdem musi manewrować w gąszczu wąskich ulic. I co gorsze, zadania tego nie ułatwiają mu kierowcy – kierowcy, którzy parkują na zakazach lub pod samymi śmietnikami. Skutkiem takiej sytuacji jest nawarstwianie się niechęci. Kierowcy śmieciarek zaczynają zatrzymywać pojazdy gdzie popadnie – tak, aby celowo zatamować ruch i nieco zemścić się na kierowcach osobówek. I co gorsze, mają trochę do tego uprawnienia. A te dają im przepisy drogowe.

Zobacz wideo Podwójna ciągła, wyprzedzanie i... dachowanie bmw. Policja publikuje nagranie
W głos art. 54 ustawy Prawo o ruchu drogowym kierowca śmierciarki – czyli pojazdu wysyłającego sygnały pomarańczowe błyskowe – pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności, może nie stosować się do przepisów o obowiązku jazdy na jezdni lub przy jej prawej krawędzi oraz o zatrzymaniu i postoju.

Osobówką przez podwójną ciągłą. Czasami można!

W tym momencie doszliśmy do sedna sprawy. Czy kierowca, który napotka śmieciarkę zatrzymaną na środku pasa ruchu, może niejako legalnie złamać przepisy, aby ją ominąć? W pewnym sensie tak – choć nie zawsze. Przede wszystkim przepisy zezwalają kierowcy osobówki na przekroczenie linii podwójnej ciągłej. Po pierwsze dlatego, że w celu kontynuowania jazdy został do tego zmuszony przez śmieciarkę zaparkowaną w zgodzie z art. 54 Prawa o ruchu drogowym. Po drugie dlatego, że miał taką możliwość – musiał się bowiem upewnić, że z naprzeciwka nie jedzie auto i nie utrudni mu przejazdu.

Omijanie śmieciarki chodnikiem czy pasem zieleni? To problem...

Z innymi manewrami podejmowanymi w celu ominięcia śmieciarki, może być już jednak problem. Bo pojazd zakładu oczyszczania miasta zatrzymany w wąskiej uliczce może skutecznie uniemożliwić jazdę jezdnią w każdym kierunku. A niestety nie ma przepisów pozwalających kierowcy na poruszanie się w wyjątkowych okolicznościach chodnikiem czy pasem zieleni. Skutek? Tu sytuacja zależy od oceny funkcjonariusza i umotywowania czynu przez kierowcę. Gdy policjant nie będzie przekonany tłumaczeniami prowadzącego, może ukarać go wysokim mandatem.

Jazda po chodniku kosztuje 250 zł i 5 punktów karnych. Jazda po terenach zielonych może natomiast zostać "wyceniona" nawet na 1000 zł. Kiedy kierowca uniknie mandatu? Być może gdy np. udowodni, że śmieciarka blokowała mu trasę przejazdu przez pół osiedla i kilkadziesiąt minut lub zaszły okoliczności wyjątkowe – bo wiezie żonę do szpitala.
Więcej o: