Handlarze wciąż stosują te same sztuczki. Jak nie dać się nabrać przy kupnie auta?

Rzeczywistość rynku wtórnego nie zmienia się od lat. Kierowcy chcą kupić auto w wyjątkowej promocji. Handlarze liczą z kolei na złoty strzał. A takie połączenie sprawia, że niełatwo jest znaleźć zdroworozsądkowe wyjście z sytuacji.

Rok 2020 zakończył się dla polskiego rynku motoryzacyjnego prawie okrągłym wynikiem. W naszym kraju zarejestrowane zostały 3 004 044 auta. I choć wynik jest imponujący, szczególnie imponuje w przypadku pojazdów z drugiej ręki. Bo ich udział w tej liczbie sięgnął dokładnie 2 575 668 sztuk. Duże zainteresowanie autami używanymi widać. Niestety na rynku pewne rzeczy się nie zmieniają. Kierowcy nie zawsze podejmują słuszne decyzje zakupowe, a handlarze nadal korzystają z nieuczciwych technik. Bardzo dobrze pokazuje to badanie ankietowe zlecone przez Otomoto i Carsmile.

Zobacz wideo Jaki jest najlepszy samochód roku 2021? Plebiscyt Moto.pl

70 proc. wie, że ogłoszenia są "tuningowane". Tylko 32 proc. bierze ze sobą mechanika

Aż 70 proc. kierowców deklarowało, że zdaje sobie sprawę, że zdjęcia i opisy samochodów są podrasowane. Nie ufają zatem sprzedawcom. Z drugiej strony to nie wymusza przesadnie wysokiego poziomu ostrożności. Bo już tylko 32 proc. ankietowanych zabiera na oglądanie upatrzonego samochodu mechanika. 35 proc. stawia na pomoc rodziny, a 37 proc. znajomych. Dokładnie 25 proc. nie zbiera ze sobą nikogo – stawia zatem na swoją wiedzę i... chłodne spojrzenie. Chłodne spojrzenie, którego wybierając wymarzony model na ogół niestety brakuje.

Niechęć do korzystania z pomocy eksperta może dziwić. Ponad połowa Polaków przyznaje równocześnie, że kupiła używany samochód z wadami ukrytymi.

Naprawy po zakupie? Zazwyczaj to kwota do 1000 zł

Skutki takiego stanu rzeczy są łatwe do przewidzenia. Na pytanie ankieterów Otomoto i Carsmile dotyczące tego "ile w przeciągu 6 miesięcy od zakupu musiał Pan/Pani wydać na wymianę elementów lub napraw?" aż 75 proc. zadeklarowało kwotę wynoszącą od kilku do kilku tysięcy zł. Tylko jedna czwarta pytanych nie zainwestowała żadnych pieniędzy.

  • Naprawy do 1000 zł zdarzyły się 37 proc. ankietowanych.
  • Między 1000 a 3000 zł zapłaciło 18 proc.
  • Widełki 3000 - 5000 zł to 13 proc. kupujących.
  • Powyżej 5000 zł w swój samochód zainwestowało po zakupie 7 proc. ankietowanych.

Polacy nie proszą o pomoc mechaników, kupują samochody z wadami ukrytymi, inwestują pieniądze w ich naprawy, a do tego... bardzo chętnie daleko jadą obejrzeć pojazd. Aż 49 proc. pytanych pojechała co najmniej 100 km od domu, żeby zobaczyć auto z ogłoszenia. 25 proc. pokonało dystans wynoszący od 51 do 100 kilometrów, a 14 proc. nie więcej niż 50 kilometrów. Zaledwie 12 proc. ankietowanych deklaruje, że nie jechało zobaczyć samochodu daleko od domu.

Volvo XC90 IDobry SUV z 4x4 za 30 tys. zł. Zaskakująco długa lista - od Hondy i Mazdy po premium

Jak nie dać się nabrać przy kupnie auta?

Jak nie dać się nabrać przy kupnie auta? Pierwszym krokiem powinno być poproszenie o pomoc specjalisty – nie osoby, która uważa się za specjalistę, a specjalisty, czyli np. mechanika. Poza tym warto pojazd dokładnie sprawdzić przed obejrzeniem – np. w bazie CEP czy bazach producenckich. Kolejnym krokiem są wnikliwe oględziny i jazda próbna. W ich czasie warto poszukiwać sygnałów mówiących o występowaniu usterek, ale też realności przebiegu. A o tym, że licznik został przekręcony mogą świadczyć takie sygnały, jak:

  • zmechacona kierownica, zarwane fotele, zniszczona tapicerka albo wytarte plastiki,
  • diesel zazwyczaj oznacza duży przebieg – nikt nie kupuje ich, żeby jeździć nimi do osiedlaka po bułki,
  • wysoki przebieg zdradzi też kondycja silnika – w tym wycieki, nierówna praca, szarpanie.
Więcej o: