Posłuchajcie ryku Pagani Huayra R na lotnisku. Będzie go brakowało w erze elektrycznych hipersamochodów

Pagani Huayra R to tak ekstremalna wersja włoskiego supersamochodu, że nie można jej zarejestrować do jazdy po publicznych drogach. Trudno się dziwić, bo wydaje z siebie piekielne dźwięki. Posłuchajcie.

Nie da się ukryć, że elektryczne napędy wznoszą osiągi hipersamochodów na nowy poziom. Pod tym względem nie może się z nimi równać żadne spalinowe auto. Co innego jeśli chodzi o dźwięk, którego im brakuje.

Najlepszy przykład to włoskie dzieło Horacio Paganiego. Pagani Huayra R powstał na koniec produkcji tego modelu i pod opływową karoserią ukrywa nieprawdopodobnie brzmiący silnik.

W przeciwieństwie do innych wersji Huayry silnik "erki" nie ma turbosprężarek. Między innym temu zawdzięcza wyjątkowy dźwięk. Wolnossąca wysokoobrotowa jednostka V12 o poj. sześciu litrów osiąga maksymalną moc 850 KM przy 8250 obr./min. Ogranicznik obrotów silnika uruchamia się dopiero przy prędkości 9 tys. obr./min.

Jest też niezwykle lekka (198 kg), dzięki czemu całe auto waży niewiele ponad tonę. Ponieważ i tak nie można go zarejestrować, zostało wyposażone też wyścigowe opony Pirelli P Zero w wersji slick oraz układ wydechowy, który po usunięciu tłumiących wkładek przekracza wszelkie normy hałasu. Nie tylko te obowiązujące na drogach, ale również na wielu torach wyścigowych.

 

Pagani Huayra R wydaje z siebie wyjątkowo dzikie dźwięki

Tak jak i inne jednostki napędowe samochodów Pagani, serce Huayry R zostało skonstruowane od podstaw przez stajnię HWA opracowującą wyczynowe silniki dla bolidów Mercedesa startujących w wyścigach Formuły 2 i Formuły 3. Podobno specjalistom z Affalterbach osiągnięcie zakładanych efektów zajęło trzy lata, ale warto było poczekać. Twierdzą, że to nalżejsza, najmocniejsza i najbardziej wydajna wyścigowa jednostka V12, jaka kiedykolwiek powstała.

Turbodoładowane odmiany tego modelu mają o wiele wyższy moment obrotowy (nawet 1100 Nm kontra 750 Nm) i pewnie są szybsze, ale to Huayra R przypomina, że w supersamochodach liczą się przede wszystkim emocje.

Właściciel jednego z 30 egzemplarzy na świecie (każdy kosztuje 2,6 mln euro plus podatki) sprawdził osiągi swojego auta na pasie startowym chorwackiego lotniska w czasie imprezy dla właścicieli takich cacek.

Na nasze szczęście zamontował kamerę z tyłu auta. Nagranie to uczta dla oczu i uszu. Przyspieszające Pagani wygląda jak statek kosmiczny, a brzmi jak piekielny rydwan. Bardzo nam się podoba jego dźwięk, który przypomina brzmienie starszych bolidów Formuły 1. To nie znaczy, że chcielibyśmy mieć właściciela tego samochodu jako sąsiada. Znacznie łatwiej znosić codzienne towarzystwo kierowcy Rimaca Nevery.

Pagani Huayra RPagani Huayra R fot. Pagani

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.