Już wiadomo, komu policja skonfiskuje auto. Rząd ujawnia szczegóły zmian w Kodeksie karnym

Piotr Kozłowski
Samochody będą odbierane pijanym kierowcom natychmiast po zatrzymaniu, ale nie będzie to dotyczyło tzw. wczorajszych kierowców. Nawet tych mocno wczorajszych, bo granica promili została postawiona wysoko.

Ministerstwo Sprawiedliwości zdradza szczegóły planowanych zmian, które wprowadzi do Kodeksu karnego. Chodzi o zapisy dotyczące kierowców, którzy wsiadają za kierownicę, będąc pod wpływem alkoholu. Nowe przepisy będą bezwzględne, choć pozostawią furtkę dla sądów.

Zobacz wideo Co się zmieni od grudnia 2021? Jak wzrosną mandaty?

Konfiskata samochodów pijanych kierowców

Pijani kierowcy zatrzymani przez policję stracą swoje samochody. Konfiskata odbędzie się natychmiast po tym, gdy wynik badania trzeźwości wykaże ponad 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Ta sama procedura będzie obowiązywać, gdy kierowca spowoduje wypadek, będąc "w stanie nietrzeźwości", czyli mając ponad pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Do szczegółów zmian w Kodeksie karnym dotarło RMF24.

Konfiskata samochodu nie jest jedyną karą, która będzie wymierzana pijanym kierowcom. Jeśli pijany kierowca spowoduje wypadek, w którym ktoś zginie, trafi do więzienia minimum na pięć lat. Minimum trzy lata za kratkami będą groziły temu, kto spowoduje wypadek, w którego efekcie ktoś poniesie ciężki uszczerbek na zdrowiu.

W rozmowie z RMF24 Marcin Warchoł z Ministerstwa Sprawiedliwości zaznacza, że:

(...) kierowca nie straci samochodu, jeżeli udowodni, że stan nietrzeźwości mógł być spotęgowany lekami lub inną analogiczną sytuacją. Limit celowo został ustawiony na półtora promila, aby nie odbierać samochodów tzw. wczorajszym kierowcom.

Prawnicy podzieleni w sprawie obligatoryjnej konfiskaty samochodu

Czy jednak z prawnego punktu widzenia obligatoryjne odbieranie samochodów za wyżej wymienione przestępstwo jest zgodne z polskim prawem? Część prawników ma co do tego wątpliwości, choć zgody między nimi nie ma.

Na facebookowym profilu Dogmaty Karnisty dr Mikołaj Małecki, karnista Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego "dogmatycznie rzecz biorąc przepadkowi pojazdu mówi stanowcze nie".

Politycy proponują, by pijanemu kierowcy lub sprawcy wypadku drogowego, oprócz wymierzenia kary odbierać także samochód, którym poruszał się w chwili czynu, lub jego równowartość. Chodzi o tak zwany przepadek pojazdu, a więc coś zbliżonego do przepadku przedmiotów służących do popełnienia przestępstwa. Przeciwko przepadkowi pojazdu przemawia wiele argumentów

- czytamy we wpisie dra Małeckiego.

Zdaniem karnisty:

  • Po pierwsze, przepadek pojazdu narusza zasadę proporcjonalności w zakresie reakcji karnej.
  • Po drugie, przepadek pojazdu narusza zasadę równości wobec prawa.
  • Po trzecie, omawiana propozycja narusza też zasadę indywidualizacji dolegliwości karnej.

Jak jednak zaznacza, co innego, jeśli przepadek pojazdu pijanego kierowcy nie będzie obowiązkiem, lecz jedynie możliwością daną sądowi w konkretnej sprawie. Wówczas sąd oceniając okoliczności konkretnego przypadku mógłby zdecydować, czy konkretny sprawca zasłużył na tę dodatkową karę. 

W dyskusji, która rozgorzała pod wpisem, można dostrzec wiele głosów wsparcia, ale również polemiki. I wiele pytań dotyczących proporcjonalności kary. Dlaczego osoba A, która popełniła ten sam czyn co osoba B, ma zostać inaczej ukarana - innymi słowy: dlaczego osoba jeżdżąca autem za 150 tys. zł ma zostać ukarana 15-krotnie większą karą niż osoba jeżdżąca samochodem wartym 10 tys. zł? W odpowiedzi część środowiska prawniczego przytacza obowiązujący sposób wymierzania grzywny.

Dwóm współsprawcom przestępstwa może być wymierzona przecież grzywna w tożsamym wymiarze określonym liczbą stawek dziennych, jednocześnie uwzględniając warunki osobiste poszczególnych sprawców (sytuację majątkową), określając wysokość stawek dziennych w innych kwotach dla każdego ze sprawców

- pisze jeden z komentujących.

Innymi słowy już dziś można zostać ukaranym za ten sam czyn inną kwotą grzywny - zależną od zarobków. Jednak w przypadku samochodu sytuacja jest mniej oczywista, bo nie reprezentuje wprost przychodów - dla osoby zamożnej przepadek drogiego samochodu wcale nie musi być tak samo dotkliwą karą jak przepadek niedrogiego auta dla osoby niezamożnej.

Najwięcej emocji wzbudza kwestia obligatoryjności tej kary oraz przepadek pojazdu nienależącego do sprawcy przestępstwa. Jeśli osobie, która użyczyła samochód nietrzeźwemu kierowcy nie będzie można udowodnić, że mogła przewidzieć skutki tego "użyczenia", wówczas kierowca ma zostać ukarany grzywną w wysokości wartości tego pojazdu. A co w przypadku, gdy niezamożna osoba pożyczyła drogie auto od zamożnego kolegi? Albo odwrotnie? Co w przypadku, gdy mówimy o maszyniście, który pod wpływem alkoholu prowadził pociąg? Czy w przypadku sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym będzie musiała zapłacić równowartość ceny rynkowej lokomotywy?

Oczywiście najprościej odpowiedzieć, że wystarczy nie wsiadać za kierownicę pod wpływem alkoholu (to prawda!), ale wcale nie skróci to długiej listy pytań i wątpliwości dotyczących nowego pomysłu Ministerstwa Sprawiedliwości. Na razie nie wiadomo, kiedy nowe przepisy miałyby zacząć obowiązywać, choć resort nadał im wysoki priorytet. Zmiany projektowane są równolegle z zapowiadanymi na grudzień drastycznymi podwyżkami mandatów - najprawdopodobniej w zbliżonym terminie miałyby wejść w życie nowe, surowsze kary dla pijanych kierowców.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.