Grafenowe akumulatory mają 10 razy większą pojemność. Kiedyś mogą trafić do aut

Grafen to tworzywo, o który, słyszało się wiele przez ostatnie lata. Również o polskim grafenie, który miał zrewolucjonizować świat. Jednak dziś będzie o grafenie wykorzystywanym w akumulatorach i podnoszeniu ich wydajności.

Grafen brzmi dumnie. Polski grafen brzmiał jeszcze dumniej. Jak wyszło z polskim grafenem gdy zainteresowało się nim państwo wszyscy wiedzą – wszyscy nas wyprzedzili, a pieniądze na rozwój przepadły w większości.

Zobacz wideo Niższe ceny i coraz większy wybór przekonują Polaków do aut elektrycznych. Przybywa też stacji ładowania pojazdów

Grafen miał być podstawowym budulcem dla ubrań, ekranów o wysokiej rozdzielczości i dla akumulatorów. Pojawiały się wizje telefonów ładowanych raz na kilka tygodni czy innych urządzeń, których wydajność miała wzrosnąć. Nic więc dziwnego, że również branża motoryzacyjna po to sięgnęła.

Obecnie akumulatory wykorzystywane w urządzeniach, w tym również w autach bazują na tych litowo-jonowych, a jak wiadomo litu w przyrodzie jest dosyć mało i jest drogi. Lepszy jest sód, którego jest sporo w przyrodzie, ale akumulatory sodowo-jonowe nie są tak wydajne, ale czy na długo? Naukowcy ze szwedzkiego Uniwersytetu Technologicznego Chalmers udało się poprawić wydajność akumulatora sodowo-jonowego poprzez dodanie właśnie grafenu Janusa i zbliżyć się do wydajności tych litowo-jonowych.

Fot.Lukasz Cynalewski / AG Fot. Lukasz Cynalewski / AGJak prawidłowo uruchomić samochód przy pomocy kabli rozruchowych?

Nie można jeszcze mówić o przełomie, ale poprawa wydajności tańszych akumulatorów może przyczynić się w przyszłości do bardziej dostępnych i lepszych cenowo produktów. Również w dziedzinie motoryzacji. Wszystko dzięki grafenowi.

Więcej o: