Kupiłeś samochód z Niemiec? Niekoniecznie. Auto mogło przyjechać z dowolnego kraju

Używany samochód sprowadzony z Niemiec może wcale nie być autem zza naszej zachodniej granicy. Równie dobrze mógł przyjechać do Polski z Francji czy Hiszpanii, jednak po drodze zatrzymał się w Niemczech.
Zobacz wideo To sygnał hamowania gospodarki? Sprzedaż aut w Europie mocno spadła na początku roku

Jak wynika z danych Samar, w 2020 roku do Polski sprowadzonych zostało ponad 848 tys. samochodów. Polacy zdecydowanie upodobali sobie pojazdy zza naszej zachodniej granicy. Z Niemiec nad Wisłę przyjechało w 2020 roku ponad 489 tys. samochodów, co stanowi sporo ponad połowę całego importu.

"Niemieckie" auta z innych krajów Europy

Jak donosi Auto Świat, eksperci z AAA AUTO ostrzegają, że nie zawsze auto z Niemiec faktycznie zostało zakupione i użytkowane w Niemczech. Jak tłumaczą, nieuczciwi handlarze sprowadzając auta z całej Europy czasem tuszują prawdziwe pochodzenie samochodu.

Jak to możliwe? Jedną ze sztuczek jest sprowadzenie samochodu z dowolnego kraju Europy, np. z Francji czy Hiszpanii, a następnie zarejestrowanie go w Niemczech. Tuż przed przywiezieniem go do Polski. Nad Wisłę auto trafia już jako "niemieckie", pomimo, że u naszych zachodnich sąsiadów spędziło tylko chwilę.

Taki proces może handlarzom opłacić się z dwóch powodów. Po pierwsze Polacy chętniej wybierają samochody z Niemiec, a po drugie, przed sprowadzeniem samochodu z kraju, gdzie przepisy nie są tak rygorystyczne, jak w Niemczech, auto często ma cofany licznik. Do naszych zachodnich sąsiadów przyjeżdża zatem z zaniżonym przebiegiem i tak też trafia do Polski.

Z danych AAA AUTO wynika, że problem "kręconych" liczników jest gigantyczny, bo dotyka niemal wszystkich samochodów z importu. Szacunkowo nawet 80 proc. pojazdów zza granicy ma już cofnięty licznik w momencie pierwszej rejestracji w Polsce.

Więcej o: