Awantura o fotoradary na zabytkowym moście trwa. Nie działają, ale... i tak działają

Filip Trusz
Wielkie żółte słupy stanęły na moście w Warszawie, a awantura o rujnowanie zabytku wciąż trwa. Fotoradary jednak w ogóle się nią przejmują. I choć nie są włączone, to ze swojego zadania wywiązują się celująco.

Fotoradary na Moście Poniatowskiego działają (choć tak naprawdę nie działają)

- W połowie ubiegłego tygodnia przeprowadziliśmy pomiary prędkości na moście, takie same jak w 2018 r. Różnicą względem badań sprzed trzech lat jest obecność fotoradarów. Specjaliści od pomiarów ustawili się w tych samych miejscach, na wysokości ul. Solec. Wyniki jednoznacznie pokazują, że fotoradary to skuteczne narzędzie do pilnowania przestrzegania dozwolonej prędkości. Radykalnie poprawiają bezpieczeństwo - ogłosił właśnie warszawski ZDM. Liczba kierowców przekraczających prędkość na moście Poniatowskiego spadła o połowę, a tych, którzy jechali o ponad 50 km/h za szybko - aż o 95 proc.

ZDM może więc ogłosić sukces i poprawę bezpieczeństwa. Fotoradary działają, choć tak naprawdę nie działają. Miały robić zdjęcia już od jakiegoś czasu, ale po ich ustawieniu wybuchał zażarta awantura. Dotyczy niby tylko warszawskiego mostu, ale przybrała charakteru ogólnonarodowego. W końcu dyskusja tyczy się zabytku i jego niszczenia przez żółte słupy.

Most Poniatowskiego, poprawa bezpieczeństwaMost Poniatowskiego, poprawa bezpieczeństwa fot. ZDM Warszawa

Dlaczego na zabytkowym moście ustawiono fotoradary?

Najpierw pojawiła się potrzeba, bo w latach 2015-2019 na moście Poniatowskiego w Warszawie doszło do 26 wypadków, w których zginęły trzy osoby, a 32 zostały ranne. W 2020 r. znacząco zwiększono liczbę patroli drogówki, które kontrolowały prędkość kierowców na moście. Wystawiono prawie cztery i pół tys. mandatów, a 115 osobom odebrano prawo jazdy. Jednak nieprzerwana kontrola mostu przez policję jest niemożliwa. Zdecydowano się wymienić funkcjonariuszy na sześć fotoradarów. Choć nie od razu.

Zobacz wideo

Zamieszanie trwa, a fotoradary są wyłączone

Były zapowiedzi i konsultacje. W końcu decyzja konserwatora zabytków, który zgodził się na postawienie fotoradarów na zabytkowym moście. Tak twierdzi Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie. - Wojewódzki Mazowiecki Konserwator Zabytków prawie rok temu wydał zgodę na montaż fotoradarów na moście i na wiadukcie w zakresie i sposobie wykonania określonym w programie robót, który był załącznikiem do tej zgody, i w którym jest zarówno ich wygląd, jak i mapa z lokalizacją - twierdzi ZDM. I ma na to dowody (zdjęcie poniżej).

Decyzja konserwatora w sprawie fotoradarów na moście Poniatowskiego w WarszawieDecyzja konserwatora w sprawie fotoradarów na moście Poniatowskiego w Warszawie Fot. ZDM

Sam mazowiecki konserwator zabytków jest nieco innego zdania, bo - jak twierdzi - nie wiedział, gdzie dokładnie mają stanąć fotoradary. Trudno jednak stwierdzić, czy taka linia obrony jest słuszna - konserwator nie zaprzecza, że wydał zgodę na postawienie fotoradarów. A zatem wydał zgodę, choć nie wiedział, gdzie mają stanąć? Teraz jednak zawnioskował o zmianę lokalizacji fotoradarów. Nie jest to jednak takie proste. Fotoradar to nie meble ze Szwecji. Ich demontaż wymaga zgód, czasu, pieniędzy i zgodności z przepisami, m.in. dotyczącymi odległości między fotoradarem a znakiem informującym o odbywającej się kontroli prędkości.

Dlaczego nie zdecydowano się na inny typ fotoradaru, również przewidziany polskim prawem? Zarząd Dróg Miejskich twierdzi, że wybrane fotoradary są bardziej stabilne od radarów montowanych w formie skrzynek na ażurowym słupie. Polskie realia przetargowe każą jednak przypuszczać, że najważniejsza była cena, a nie estetyka. Czy jednak montaż urządzeń widocznych na poniższym zdjęciu nie spowodowałby krytyki? Pewnie nieco mniejszą, ale czy można powiedzieć, że pasują one do zabytkowego mostu Poniatowskiego?

Decyzja konserwatora w sprawie fotoradarów na moście Poniatowskiego w WarszawieFot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

Nie zmienimy przepisów dla Warszawy

Władze Warszawy najwyraźniej również nie są szczególnie zadowolone z estetyki urządzeń (choć nie powinna być ona zaskoczeniem, bo już w 2020 r. było wiadomo, jakie fotoradary staną na moście Poniatowskiego). Wystosowały do Ministerstwa Infrastruktury prośbę o zmianę zasad dotyczących fotoradarów. Co dokładnie miałoby się zmienić? I dlaczego w ogóle coś miałoby się zmieniać? Tylko dlatego, że Warszawy nie stać na odcinkowy pomiar prędkości na zabytkowym moście?

Ministerstwo Infrastruktury odpowiedziało bardzo szybko: Zmiany przepisów dotyczących fotoradarów nie będzie. Są znane od lat. Fotoradary muszą być widoczne dla kierowców, by spełniały swoją funkcję.

Fotoradary znikną? Nie teraz, może za jakiś czas

Jaki będzie finał tej historii? Fotoradary zostaną. Ministerstwo Infrastruktury nie zmieni przepisów (i dobrze), a Warszawa nie ma już możliwości zrezygnowania z zakupionych urządzeń. Warszawiacy muszą się więc do ich widoku przyzwyczaić. ZDM stara się uspokoić przeciwników fotoradarów: Fotoradary są rozwiązaniem tymczasowym, do momentu kompleksowej przebudowy płyty mostu. Nikt jednak nie wie, kiedy przebudowa miałaby ruszyć. Możliwe, że wtedy wróci pomysł ustawienia tam odcinkowego pomiaru prędkości.

Jedno jest pewne. Z kierowcami nagminnie przekraczającymi prędkość na moście Poniatowskiego trzeba walczyć. Most dla pieszych i rowerzystów bywa przeprawą niebezpieczną, szczególnie wiosną i latem, kiedy tłumy osób przemieszczają się między plażą po prawej stronie Wisły a bulwarami po lewej stronie. Zresztą Warszawa zleciła pomiary prędkości na moście jeszcze przed montażem urządzeń. Wynik mówi sam za siebie - 84 proc. kierowców przekracza tam prędkość.

Więcej o: